sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 8

"Trwaliśmy w uścisku"

Oczami Alice 
Na plaży byliśmy dość długo, bo nim się obejrzałam, a była 18. Postanowiliśmy wpaść do chaty Devida. Znaczy to był pomysł Chrisa. Po 40 minutach doszliśmy na miejsce. Gdy tylko weszliśmy mały blondynek (dop. haha, chodzi o Chrisa ;D) wskoczył na sofę i zaczął skakać. Devid od razu na niego nawrzeszczał i przestał. Usiadł na ziemi i udawał, że płacze. Jes do niego podeszła i zaczęła go przytulać. Wyglądało to bosko. Mój przyjaciel zaproponował abyśmy obejrzeli horror. Ja sie od razu skrzywiłam.
- Boisz się ? - spojrzał na mnie Chris.
- A chuj Cię to - wytknęłam mu język.
- Mała Alice się boi ! - Dev zaczął się brechtać na całą chałupę.
- Haha, śmieszne. A ty się kurwa od małego boisz klaunów ! - zaśmiałam mu się prosto w twarz. Wszyscy spojrzeli na niego jak na debila. Oczywiście wczyscy się brechtali, a Chris normalnie tarzał się po ziemi.
- Nie musiałaś - posmutniał, ale po chwili zaczął się śmiać z resztą.
Usiedliśmy na sofie. Chris na fotelu, a Jes na drugim. Na końce kanapy usiadł Devid, a obok niego Justin. Na drugim końcu siedziała Dest, a ja obok niej. Zaczął padać deszcz. Mój "brat" włączył film i zaczęliśmy oglądać. Początek nie był aż tak straszny, ale potem akcje się rozkręciła. Normalnie jakiś człowiek z nożem latał czy siekierą i wszystkim obcinał głowy, ręce, uszy itp. Było to obleśne. Cały czas była krew. Chris cały czas się śmiał w najlepsze razem z Devidem. Laski oglądały z ciekawością. Justin siedział i w sumie to się nudził, bo nie widziałam, żeby chociaż na chwilę spojrzał na telewizor. Nie żebym na niego cały czas patrzyła, bo jak wiecie to oglądałam film i wiem o co w nim chodzi. Patrzyłam się na niego jak zaczarowana (dop. haha, musiałam to napisać :D ), bo nie chciało mi się oglądać tego głupiego filmu. Obserwowałam każdy jego ruch. Odchylił on głowę do tyłu i zamknął oczy. Nagle zrobiło się ciemno jak w dupie u murzyna. Deszcz zaczął lać coraz mocniej oraz zaczęło grzmieć. Wszyscy w bekę oprócz mnie i Justina.
- O kurwa ! - krzyknęłam na cały dom i przytuliłam się do Justina. Tak jakoś odruchowo to zrobiłam, bo blondynka się śmiała więc co miałam zrobić.
- Ej młoda. Nie płacz. Korki wysiadły. Chodź Chris pójdziemy to sprawdzić  - poszli razem do piwnicy. Ja bym tam nigdy nie weszła.
- Macie jakiś nóż ? - zapytałam towarzystwo.
- Na chuja Ci ? - zapytał się głupio Bieber.
- Bo jeżeli przyjdzie ktoś to co zrobisz ?
- Zaśpiewa - zaczęła się brechtać Dest.
- Żebym Ci kurwa nie przypierdolił - zaczął ją łaskotać, a ta się rżała na całe gardło.
- Dobra, Justin ! Przestań ! - zaczęła krzyczeć.
- Pożałujesz za swoje słowo - usiadł obok mnie.
- Korki nie wysiadły. Coś burza nabroiła i ludziki będą musiały jutro naprawić taką wierzę elektryczną - zaczął tłumaczyć nam Chris. Wszyscy się zaczęli chichrać. Nagle burza głośno zagrzmiała. Nienawidzę burzy. Przestraszyłam się ogromnie i po raz drugi wtuliłam się w chłopaka.
- Boisz się ? - kiwnęłam głową twierdząco, a on objął mnie. Czułam się jakoś dziwnie w jego objęciach. Tak bezpiecznie. Może to nie jest dziwne ? Objęłam go wokół tali, a on przycisnął mnie do siebie i zaczął gładzić moje włosy. Chris i Devid zaczęli świecić latarką w naszą stronę.
- Łuuu.. - wtedy poczułam się nie zręcznie, bo zaledwie znam tego chłopaka tydzień, a czuję się jak byśmy znali się całe życie. Nie oderwaliśmy się od siebie, bo wyglądałoby to, że ukrywamy coś przed nimi. Chrisowi od tego machania upadał latarka i się rozpieprzyła. Zaczęli iść w stronę fotela. Oczywiście ten niezdarny blondyn potknął się i upadł na nas. Zaczął się chichrać. Justin go pchnął tak, że upadł na ziemie. Mały (dop. chodzi tu o Chrisa, ale on jest w ich wieku, jak co) wytknął mu język i usiadł na fotelu. Nogi położyła na oparciu i zaczął zasypiać.
- Stary kurwa ! Jak chcesz spać to kładź się na dywan ! - krzyknął na niego Dev, a on od razu klapnął na dywan. Nagle zaczął dzwonić telefon Biebra.
- Sory - uśmiechnął się do mnie.
Oczami Justina (jej, każdy na to czekał :D)
Wyciągnąłem telefon z kieszeni. Na wyświetlaczu widniał napis "mama dzwoni".
/rozmowa telefoniczna/
- Cześć synu, kiedy wrócisz do domu ? Gdzie ty w ogóle jesteś !? - zaczęła na mnie krzyczeć.
- Hej. Jestem u Devida i mogę wrócić późno, bo jest beznadziejna pogoda.
- A wiesz która godzina ? - chwila ciszy - zaraz pierwsza.
- Dobra mamo, wyluzuj. Będę jak nie przestanie padać. Nara - rozłączyłem się
/koniec rozmowy/
Odłożyłem telefon do kieszeni i usiadłem z powrotem na moje miejsce.
- Kto ? - zapytał ciekawski Devid.
- Stara, martwi się kiedy wrócę.
- Haha, ciekawe o czym ona myślała - zaśmiał się.
- Spierdalaj - rzuciłem mu poduszką w twarz. Oberwało się mu.
Po 5 minutach przestało padać. Postanowiłem, że pójdę do domu, bo matka będzie się martwić.
- Dev, ja się zbieram.
- My też będziemy - odezwały się dziewczyny.
- Spoko, Chris zostajesz ? - kiwnął głową, aby potwierdzić. Pożegnaliśmy się z nimi i wyszliśmy. Następnie ja razem z Alice przytuliliśmy laski i poszliśmy w przeciwna stronę. Szliśmy w ciszy. Żadne z nas się nie odezwało. Jakoś tak dziwnie, bo w szkole to potrafimy rozmawiać i to bez przerwy, a sam na sam to brakuje nam słów. To może dlatego, że znamy się tydzień i nie znamy się za dobrze ? Możliwe.. Po chwili doszliśmy.
- To do jutra. Dobranoc - przytuliła się do mnie. Trwaliśmy w uścisku dość długo i byśmy jeszcze dłużej tak stali, ale matka Ali wyszła z domu. Od razu zrobiłem się czerwony. W sumie to nie wiem czemu.
- Dobranoc - uśmiechnąłem się do niej po raz kolejny i odeszłam.
Oczami Alice
Popatrzyłam jeszcze na chwilę na niego i weszłam do domu.
- Gdzie ty byłaś ? A co to był za chłopak ? - no tak. Teraz będzie spowiedź.
- U Devida. Cały czas lało więc przeczekałam deszcz. Jeżeli chodzi o tego chłopaka to mój kolega ze szkoły i przyjaciel Devida.
Poszłam do siebie na górę i od razu padłam na łóżko. Byłam strasznie śpiąca. Ubrałam się szybko w pidżamę i wskoczyłam pod kołdrę. Zaczęłam myśleć o Biebrze. Sądziłam, że to kolejna pusta gwiazda, ale się myliłam po części. Może on to ukrywa ? Nie mam pojęcia. W towarzystwie jest on miły. Myśląc o nim zasnęłam.

~~~~~

Hura ja ! Dodałam rozdział :D
No i pojawiły się nowe oczy <lol> głupio to brzmi

Blog ma 21 dni, a 8 rozdziałów <hura>
Weszło na niego 332 osoby, a skomentowało 38 <nie fajnie>
Dziękuje za komentarze

Nn. = 5 kom. ( tradycyjnie )

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz