sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 5

"Czuję, że będzie tu zabawnie"

Oczami Alice
Obudził mnie dźwięk budzika. Była 5 rano. Za oknem było ciemno, ale można było zobaczyć wszystko, bo zapalone były światła. Poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic oraz umyłam głowę. Owinęłam się bawełnianym ręcznikiem. Następnie umyłam zęby i wysuszyłam włosy. W garderobie poszukałam jakiś odpowiednich ciuchów na dziś. Wybrałam czarne rurki i niebieską koszulę, do tego wzięłam srebrną bransoletkę oraz czarne kujonki <klik, bez torebki, butów i inne okulary>. Wzięłam jeszcze bieliznę. Gdy byłam już ubrana uczesałam włosy. Lekko je u falowałam, a grzywkę wyprostowałam. Umalowałam jeszcze oczy na kolor błękitny, maskarą, a rzęsy przejechałam tuszem. Usta musnęłam czekoladowym błyszczykiem. Wzięłam torbę oraz telefon i zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie, które mama mi wcześniej naszykowała. Ubrałam kurtkę oraz czarne koturny <klik>. Spojrzałam na zegarek i była 7. Wyszłam przed dom. Od razu ujrzałam mojego przyjaciela z uśmiechem na twarzy. Przywitaliśmy się uściskiem i poszliśmy do szkoły. Rozmawialiśmy o moim pierwszym dniu nowej szkoły. Mówił mi, że nie mam się niczego bać, bo wszystko będzie super. Jasne, ja mu jakoś nie wierzę. Przecież w każdej budzie są uczniowie, którzy gnębią nowych. Powiedziałam to głośno, aby słyszałam moje zdanie na ten temat. On oczywiście się uparł i mówił, że gdy będę przy nim nikt nie powie do mnie nic złego. Zaśmiałam się głośno i krótko. Po 20 minutach byliśmy już w szkole.
- Kurwa, Alice ! Wchodzimy ! - krzyknął na całe osiedlę. Wszyscy się na niego dziwnie popatrzyli, a ja wybuchłam śmiechem. Czuje, że będzie tu zabawnie.
Weszliśmy do budynku i poszliśmy odnieść kurtki do szatni. Powędrowaliśmy na górę po schodach. Pierwszą lekcję mieliśmy biologię. Nie przepadam za tym przedmiotem. Odłożyliśmy torby i usiedliśmy pod salą. Zaczęliśmy gadać o różnych głupich rzeczach. Śmialiśmy się bez przerwy. Nagle zadzwonił dzwonek, a do Devida zadzwonił telefon.
Oczami Devid'a (haha, kogoś innego ;D) 
Wyciągnąłem telefon z kieszenie i spojrzałem na wyświetlacz na którym widniał napis "Bieber dzwoni". Odebrałem telefon zastanawiając się czego ta ciota chcę. 
/rozmowa telefoniczna, Devid-Justin /
- Co jest ? - zapytałem.
- Jesteś w budzie ? - usłyszałem głos Chrisa ? Zdziwiło mnie to.
- Ta, a co ? Czemu ty masz Biebera fona ?
- Bo tak - zaśmiał się - spoko, to my jesteśmy w szatni. Zaraz będziemy - rozłączyłem się.
/ koniec rozmowy / 
- Z kim rozmawiałeś ? - zapytała moja towarzyszka. Odpowiedziałem jej, że z kolegą oraz że moi przyjaciele będą tu za chwilę. Po chwili zabrzmiał dzwonek. Wszyscy weszli do sali. Usiedliśmy w ostatniej ławce pod oknem. Nauczycielka zaczęła sprawdzać obecność.
- Bieber Justin ? - do sali weszła ekipa z New Jersey. Uśmiechnąłem się do nich, odwzajemnili.
- Dzień dobry, przepraszamy za spóźnienie - powiedzieli chórkiem.
- Nie było to długie spóźnienie, siadać do ławek - rozkazała im baba. Wszyscy usiedli do ostatnich ławek. Kobieta zaczęła jeszcze raz sprawdzać obecność. Nie było kilku osób w tym Justina. Dziwne. Czyżby zasapał ten debil ?
- A więc, jak niektórzy z Was wiedzą mamy nową uczennicę w klasie. Jest to Alice WeCallow - wszystkie oczy od razu skierowały się na jej osobę. Chyba się trochę zawstydziła, bo nic nie mówiła. Biologiczka (dop. wiem, że nie ma takiego słowa xd) kazała się wszystkim przedstawić. Tak też uczyniliśmy. Kobieta zaczęła tłumaczyć nam kolejny temat. Nie uważałem za bardzo na lekcji, bo pisałem z Chrisem liściki. Haha, wiem, że to głupie. Nauczycielka nawet na nas nie zwróciła uwagi. Gdy nareszcie zabrzmiał mój upragniony dzwonek wyszedłem z sali pociągając Alice. Przyjaciele wyszli za nami. Ze wszystkimi się przywitałem się odpowiednim uściskiem. Następnie przedstawiłem im Alice i opowiedziałem trochę o niej. Poszliśmy na następna lekcję, którą była matma. Pod salą ujrzeliśmy JB. Od razu na niego naskoczyłam.
- Gdzie ty kurwa byłeś cioto ?
- Weź wyluzuj. Zaspałem - wytknął mi język. Zaśmiałem się prosto w jego twarz, a potem się z nim przywitaliśmy.
Przypomniałem sobie o towarzyszce, która stoi tu i się całej sytuacji przygląda. Postanowiłem, że przedstawię jej Biebsa, lecz wiedziałem, że zna go z gazet itp.
- Alice to jest Justin, Justina Alice - uśmiechnąłem się do nich, podali se oni dłoń na przywitanie...

~~~~~

Jej, napisałam rozdział ;D
Mam kurwa ogromną wenę. Mogłabym pisać i pisać !
Ten rozdział jest całkiem, bo pojawił się Bieberek ! <lol>
Widziałam komentarze, że już Go chcecie więc macie ;)
A co do mojej weny to musicie poczekać na te lepsze rozdziały,
bo dopiero akcja się rozkręca xd
Pociągnę jeszcze do około 15 rozdziału i się zacznie, huehuehue <jupi>
Może nawet wcześniej.
Jutro się postaram dodać rozdział, bo za dużo pomysłów mam w głowie.
Za dużo się rozpisałam ;/
To narka ;*

Następny ? = 5 komentarzy ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz