"Czuję, że będzie tu zabawnie"
Oczami Alice
Obudził
mnie dźwięk budzika. Była 5 rano. Za oknem było ciemno, ale można było
zobaczyć wszystko, bo zapalone były światła. Poszłam do łazienki.
Wzięłam szybki prysznic oraz umyłam głowę. Owinęłam się bawełnianym
ręcznikiem. Następnie umyłam zęby i wysuszyłam włosy. W garderobie
poszukałam jakiś odpowiednich ciuchów na dziś. Wybrałam czarne rurki i niebieską koszulę, do tego wzięłam srebrną bransoletkę oraz czarne kujonki <klik,
bez torebki, butów i inne okulary>. Wzięłam jeszcze bieliznę. Gdy
byłam już ubrana uczesałam włosy. Lekko je u falowałam, a grzywkę
wyprostowałam. Umalowałam jeszcze oczy na kolor błękitny, maskarą, a
rzęsy przejechałam tuszem. Usta musnęłam czekoladowym błyszczykiem.
Wzięłam torbę oraz telefon i zeszłam na dół. Zjadłam śniadanie, które
mama mi wcześniej naszykowała. Ubrałam kurtkę oraz czarne koturny <klik>. Spojrzałam
na zegarek i była 7. Wyszłam przed dom. Od razu ujrzałam mojego
przyjaciela z uśmiechem na twarzy. Przywitaliśmy się uściskiem i
poszliśmy do szkoły. Rozmawialiśmy o moim pierwszym dniu nowej szkoły.
Mówił mi, że nie mam się niczego bać, bo wszystko będzie super. Jasne,
ja mu jakoś nie wierzę. Przecież w każdej budzie są uczniowie, którzy
gnębią nowych. Powiedziałam to głośno, aby słyszałam moje zdanie na ten
temat. On oczywiście się uparł i mówił, że gdy będę przy nim nikt nie
powie do mnie nic złego. Zaśmiałam się głośno i krótko. Po 20 minutach
byliśmy już w szkole.
- Kurwa, Alice ! Wchodzimy ! - krzyknął na całe osiedlę. Wszyscy się na niego dziwnie popatrzyli, a ja wybuchłam śmiechem. Czuje, że będzie tu zabawnie.
Weszliśmy
do budynku i poszliśmy odnieść kurtki do szatni. Powędrowaliśmy na górę
po schodach. Pierwszą lekcję mieliśmy biologię. Nie przepadam za tym
przedmiotem. Odłożyliśmy torby i usiedliśmy pod salą. Zaczęliśmy gadać o
różnych głupich rzeczach. Śmialiśmy się bez przerwy. Nagle zadzwonił
dzwonek, a do Devida zadzwonił telefon.
Oczami Devid'a (haha, kogoś innego ;D)
Wyciągnąłem
telefon z kieszenie i spojrzałem na wyświetlacz na którym widniał napis
"Bieber dzwoni". Odebrałem telefon zastanawiając się czego ta ciota
chcę.
/rozmowa telefoniczna, Devid-Justin /
- Co jest ? - zapytałem.
- Jesteś w budzie ? - usłyszałem głos Chrisa ? Zdziwiło mnie to.
- Ta, a co ? Czemu ty masz Biebera fona ?
- Bo tak - zaśmiał się - spoko, to my jesteśmy w szatni. Zaraz będziemy - rozłączyłem się.
/ koniec rozmowy /
-
Z kim rozmawiałeś ? - zapytała moja towarzyszka. Odpowiedziałem jej, że
z kolegą oraz że moi przyjaciele będą tu za chwilę. Po chwili zabrzmiał
dzwonek. Wszyscy weszli do sali. Usiedliśmy w ostatniej ławce pod
oknem. Nauczycielka zaczęła sprawdzać obecność.
- Bieber Justin ? - do sali weszła ekipa z New Jersey. Uśmiechnąłem się do nich, odwzajemnili.
- Dzień dobry, przepraszamy za spóźnienie - powiedzieli chórkiem.
-
Nie było to długie spóźnienie, siadać do ławek - rozkazała im baba.
Wszyscy usiedli do ostatnich ławek. Kobieta zaczęła jeszcze raz
sprawdzać obecność. Nie było kilku osób w tym Justina. Dziwne. Czyżby
zasapał ten debil ?
-
A więc, jak niektórzy z Was wiedzą mamy nową uczennicę w klasie. Jest
to Alice WeCallow - wszystkie oczy od razu skierowały się na jej osobę.
Chyba się trochę zawstydziła, bo nic nie mówiła. Biologiczka (dop. wiem,
że nie ma takiego słowa xd) kazała się wszystkim przedstawić. Tak też
uczyniliśmy. Kobieta zaczęła tłumaczyć nam kolejny temat. Nie uważałem
za bardzo na lekcji, bo pisałem z Chrisem liściki. Haha, wiem, że to
głupie. Nauczycielka nawet na nas nie zwróciła uwagi. Gdy nareszcie
zabrzmiał mój upragniony dzwonek wyszedłem z sali pociągając Alice.
Przyjaciele wyszli za nami. Ze wszystkimi się przywitałem się
odpowiednim uściskiem. Następnie przedstawiłem im Alice i opowiedziałem
trochę o niej. Poszliśmy na następna lekcję, którą była matma. Pod salą
ujrzeliśmy JB. Od razu na niego naskoczyłam.
- Gdzie ty kurwa byłeś cioto ?
- Weź wyluzuj. Zaspałem - wytknął mi język. Zaśmiałem się prosto w jego twarz, a potem się z nim przywitaliśmy.
Przypomniałem
sobie o towarzyszce, która stoi tu i się całej sytuacji przygląda.
Postanowiłem, że przedstawię jej Biebsa, lecz wiedziałem, że zna go z
gazet itp.
- Alice to jest Justin, Justina Alice - uśmiechnąłem się do nich, podali se oni dłoń na przywitanie...
~~~~~
Jej, napisałam rozdział ;D
Mam kurwa ogromną wenę. Mogłabym pisać i pisać !
Ten rozdział jest całkiem, bo pojawił się Bieberek ! <lol>
Widziałam komentarze, że już Go chcecie więc macie ;)
A co do mojej weny to musicie poczekać na te lepsze rozdziały,
bo dopiero akcja się rozkręca xd
Pociągnę jeszcze do około 15 rozdziału i się zacznie, huehuehue <jupi>
Może nawet wcześniej.
Jutro się postaram dodać rozdział, bo za dużo pomysłów mam w głowie.
Za dużo się rozpisałam ;/
To narka ;*
Następny ? = 5 komentarzy ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz