"On mnie przytulił"
Oczami Alice
Po
pierwszym dniu szkoły zmęczona opadałam na łóżko. Rodziców nie było w
domu więc "wywiad" jak to było w budzie itd. czekał mnie później.
Myślałam o wszystkim osobach, których poznałam, a szczególną uwagę
przykuła mi ta gwiazdka, Justin Bieber. Nie przepadam za nim jako
piosenkarza. Uważam Go za kolejną pustą gwiazdę, której woda sodowa
strzeliła do głowy. Przecież nie będzie wyjątkiem ? Haha, jestem
zabawna. Chris.. On wyglądał jak jakieś dziecko i tak samo się
zachowywał. Jeydon był jakiś taki szalony w sensie, że tylko jak na
niego się spojrzy to się wie, że kocha imprezy. Chaz i Mike wyglądają
na miłych. A co do dziewczyn to do gustu mi przypadły obie. Tak, w
paczce Devida są tylko dwie laski. Kto by się spodziewał. Destiny
wyglądała na wyluzowaną, a Jessica na tak jakby modelkę. Po
rozmyśleniach wzięłam się za lekcję. Zajęło mi to około godzinę.
Usłyszałam, że drzwi się otwierają więc szybkim tempem zeszłam na dół.
Zobaczyłam moich rodziców, którzy wrócili z pracy. Po zjedzeniu
wspólnego posiłku zaczęłam oglądać telewizor. Niestety nie było co
oglądać. Po chwili rodzice usiedli obok. To teraz się zacznie tzw.
wywiad.
- Jak było w szkole ?
- Nie najgorzej. Idę do siebie - jak powiedziałam tak zrobiłam. Nie chciało mi się z nimi gadać. Było spoko i kropka.
Wzięłam kąpiel i umyłam włosy. Po wykonanych czynnościach włączyłam laptopa. Weszłam na facebooka. Miałam chyba 20 zaproszeń do znajomych. Oczywiście były to zaproszenia od klasy. Zaakceptowałam wszystkim, bo czemu nie. Potem dodałam wpis ; "Nowa szkoła, nowe znajomości ;* Tęsknie za LA ! ;( ". Krótki, ale na temat. Od razu dostałam masę komentarzy od znajomych z LA. Pisali, że też tęsknią i brakuje im mnie. Kilka łez znalazło się na moim policzku. Popisałam jeszcze z nimi przez prywatne. Następnie napisałam do Devida, że ja po niego przyjdę o 7. Zgodził się. Wyłączyłam urządzenie. Spakował książki na jutro. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 23. Poszłam spać, bo nie chciało mi się oglądać telewizji.
Obudziłam się o 5.30. Dziś chciałam dłużej posapać, bo nie będę myć głowy. Weszłam do garderoby i wyciągnęłam różowe rurki, czarny sweter z wielkim różowym serce oraz różowe szpilki <klik>. Ubrałam się w łazience. Włosy wyprostowałam. Oczy pomalowałam na różowy cień, oczy podkreśliłam tuszem oraz maskarą, a usta pomalowałam bezbarwnym błyszczykiem. Z szuflady wzięłam pierścionek i założyłam na palec. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Wolnym krokiem szłam do domu przyjaciela. Gdy doszłam było jakoś po 7. Chłopak właśnie wychodził z domu. Przywitaliśmy się tradycyjnie i poszliśmy do budy.
- 3 dni później, piątek -
Właśnie mijała ostatnia lekcja. Do dzwonka brakowało 10 minut. Facet od historii cały czas coś pieprzył, ale połowa uczniów nie zwracała na niego uwagę tylko patrzyli na zegarek. W sumie to ja też.
- Nareszcie weekend ! - krzyknęłam na całą klasę, bo akurat zadawnił upragniony dzwonek. Wszyscy się na mnie spojrzeli ja na idiotkę, a potem zaczęli się brechtać. Miałam na to wyjebane i wyszłam z klasy. Ze mną wyszła grupa Devida. Głupio to brzmi, ale kit. Wyszliśmy razem przed budę i zaczęliśmy rozmawiać. Chłopaki oczywiście razem, a ja z dziewczynami. Były one naprawdę fajne. Mogłam się z nimi dogadać na wszystkie tematy. Nawet z Destiny mogłyśmy porozmawiać o ideałach. Chłopaki są całkiem fajni i mega zabawni. Polubiłam ludzi Devida i to bardzo.
- Ej, co powiecie na babski wieczór ? - zapytała z uśmiechem Jes.
- No jasne. Może u mnie ? - zaproponowałam. Kiwnęły głową na tak - to może przyjdźcie około 19.
- Okej. Przyniesiemy jakieś filmy - powiedziała Dest.
- Jak było w szkole ?
- Nie najgorzej. Idę do siebie - jak powiedziałam tak zrobiłam. Nie chciało mi się z nimi gadać. Było spoko i kropka.
Wzięłam kąpiel i umyłam włosy. Po wykonanych czynnościach włączyłam laptopa. Weszłam na facebooka. Miałam chyba 20 zaproszeń do znajomych. Oczywiście były to zaproszenia od klasy. Zaakceptowałam wszystkim, bo czemu nie. Potem dodałam wpis ; "Nowa szkoła, nowe znajomości ;* Tęsknie za LA ! ;( ". Krótki, ale na temat. Od razu dostałam masę komentarzy od znajomych z LA. Pisali, że też tęsknią i brakuje im mnie. Kilka łez znalazło się na moim policzku. Popisałam jeszcze z nimi przez prywatne. Następnie napisałam do Devida, że ja po niego przyjdę o 7. Zgodził się. Wyłączyłam urządzenie. Spakował książki na jutro. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 23. Poszłam spać, bo nie chciało mi się oglądać telewizji.
Obudziłam się o 5.30. Dziś chciałam dłużej posapać, bo nie będę myć głowy. Weszłam do garderoby i wyciągnęłam różowe rurki, czarny sweter z wielkim różowym serce oraz różowe szpilki <klik>. Ubrałam się w łazience. Włosy wyprostowałam. Oczy pomalowałam na różowy cień, oczy podkreśliłam tuszem oraz maskarą, a usta pomalowałam bezbarwnym błyszczykiem. Z szuflady wzięłam pierścionek i założyłam na palec. Zjadłam śniadanie i wyszłam z domu. Wolnym krokiem szłam do domu przyjaciela. Gdy doszłam było jakoś po 7. Chłopak właśnie wychodził z domu. Przywitaliśmy się tradycyjnie i poszliśmy do budy.
- 3 dni później, piątek -
Właśnie mijała ostatnia lekcja. Do dzwonka brakowało 10 minut. Facet od historii cały czas coś pieprzył, ale połowa uczniów nie zwracała na niego uwagę tylko patrzyli na zegarek. W sumie to ja też.
- Nareszcie weekend ! - krzyknęłam na całą klasę, bo akurat zadawnił upragniony dzwonek. Wszyscy się na mnie spojrzeli ja na idiotkę, a potem zaczęli się brechtać. Miałam na to wyjebane i wyszłam z klasy. Ze mną wyszła grupa Devida. Głupio to brzmi, ale kit. Wyszliśmy razem przed budę i zaczęliśmy rozmawiać. Chłopaki oczywiście razem, a ja z dziewczynami. Były one naprawdę fajne. Mogłam się z nimi dogadać na wszystkie tematy. Nawet z Destiny mogłyśmy porozmawiać o ideałach. Chłopaki są całkiem fajni i mega zabawni. Polubiłam ludzi Devida i to bardzo.
- Ej, co powiecie na babski wieczór ? - zapytała z uśmiechem Jes.
- No jasne. Może u mnie ? - zaproponowałam. Kiwnęły głową na tak - to może przyjdźcie około 19.
- Okej. Przyniesiemy jakieś filmy - powiedziała Dest.
Oczami Destiny (łuhu, ktoś inny ;D)
Ruszyliśmy
całą ekipą w stronę naszych zamieszkać. Wszyscy mieszkaliśmy niedaleko
siebie więc wracaliśmy razem. Jeśli chodzi o Alice to jest zajebistą
laską. Nie jest ona żadnym pierdolniętym plastikiem, których nienawidzę,
ani żadną wielką fanką Biebera. Nie żebym coś miała do przyjaciela, ale
wkurwiało by mnie to gdyby piszczała bez przerwy. Ucieszyłam się, że
Jes wymyśliła z tym wieczorem, bo chociaż się lepiej poznamy. Mam
nadzieję, że coś się o niej więcej dowiem.
Przez cały czas chłopaki się z czegoś brechtali. Jak nie to, że Chris się potknął to się sprzeczał z Justinem. Albo bił się z Mikiem co wyglądało jakby się biły dwa plastiki. Wpierw do domu poszedł Jey, Chaz oraz Mik. Mieszkali oni obok siebie. Pożegnali oni wszystkich włączając Alice. Następnie z Jes skręciłyśmy w prawo. Przytuliłyśmy wszystkich nawet Alice, która się zdziwiła naszym zachowaniem. Potwierdziłyśmy jeszcze, że na pewno do niej wpadniemy o odeszłyśmy.
Oczami Alice
Normalnie mnie zatkało jak Dest, Jes i chłopaki mnie przytulili. Było to miłe uczucie, że mam tu kogoś kto naprawdę mnie lubi. Po chwili stanęliśmy przed domem Devida. Justin pożegnał się z nim żółwikiem, a ja go przytuliłam. Głupio mi było, że musiałam iść sama z Justinem, bo zawsze wracałam sama z Devem. No, ale nic na to nie poradzę. Szliśmy w ciszy, ale ja nie mogłam tak iść i nic nie mówić wreszcie się odezwałam.
- Gdzie mieszkasz ?
- Daleko - nie no zajebista odpowiedź. Szacun dla niego. Haha..
Po 20 minutach ciszy byliśmy obok mojej chaty.
- Tu mieszkam - wskazałam ruchem ręki.
- Fajna chata.
- Dzięki, to pa - uśmiechnęłam się do niego jednak on mnie przytulił. Było to naprawdę miłe, a ja myślałam, że on mnie nie lubi. No, ale przecież Alice wszyscy uwielbiają.
- Cześć - uśmiechnął się do mnie. Miał takie zajebiste dołeczki. Normalnie bym w nich zamieszkała. Hahaha, no nie mogę z siebie. Patrzyłam się na niego i myślałam sobie. Usłyszałam dźwięk klaksonu. Domyśliłam się, że to na pewno rodzice. Był to tylko ojciec. Posłałam mu uśmiech i weszłam do domu. Ściągnęłam buty i rzuciłam torbę gdzieś w kąt.
- Cześć córcia - pocałował mnie w głowę.
- Cześć tato - i znowu się uśmiechnęłam - mogą dziś przyjść moje dwie koleżanki na noc ? Proszę - zrobiłam maślane oczy.
- Oczywiście kochanie - teraz to on puścił smajla (dop. uśmiechnął się xd).
Wzięłam torbę na górę i zaczęłam sprzątać w pokoju. Musiałam mieć porządek, bo jednak goście mieli przyjść. Ogarnięcie pokoju zajęło mi godzinę. Nie tak długo. Poszłam do kuchni o przyszykowałam jakieś przekąski na wieczór. Wzięłam chipsy, procom, żelki, paluszki itp. Zaniosłam wszystko na stół do pokoju. Była godzina 18 więc postanowiłam zejść na dół i pooglądać tv. Usiadłam wygodnie na sofie i czekałam aż będzie 19. Po chwili do domu weszła mama. Pobiegłam do niej i ją przytuliłam.
- Cześć skarbie - ucałowała mnie w policzki.
- Hej. Dziś przychodzą do mnie koleżanki na nocowanie. Nie masz nic przeciwko ? Bo tata się zgodził.
- Oczywiście, że nie. Może przygotować Wam coś do jedzenia ?
- Możesz zrobić sałatkę owocową i dziękuje - pocałowałam ją w polik.
Przez cały czas chłopaki się z czegoś brechtali. Jak nie to, że Chris się potknął to się sprzeczał z Justinem. Albo bił się z Mikiem co wyglądało jakby się biły dwa plastiki. Wpierw do domu poszedł Jey, Chaz oraz Mik. Mieszkali oni obok siebie. Pożegnali oni wszystkich włączając Alice. Następnie z Jes skręciłyśmy w prawo. Przytuliłyśmy wszystkich nawet Alice, która się zdziwiła naszym zachowaniem. Potwierdziłyśmy jeszcze, że na pewno do niej wpadniemy o odeszłyśmy.
Oczami Alice
Normalnie mnie zatkało jak Dest, Jes i chłopaki mnie przytulili. Było to miłe uczucie, że mam tu kogoś kto naprawdę mnie lubi. Po chwili stanęliśmy przed domem Devida. Justin pożegnał się z nim żółwikiem, a ja go przytuliłam. Głupio mi było, że musiałam iść sama z Justinem, bo zawsze wracałam sama z Devem. No, ale nic na to nie poradzę. Szliśmy w ciszy, ale ja nie mogłam tak iść i nic nie mówić wreszcie się odezwałam.
- Gdzie mieszkasz ?
- Daleko - nie no zajebista odpowiedź. Szacun dla niego. Haha..
Po 20 minutach ciszy byliśmy obok mojej chaty.
- Tu mieszkam - wskazałam ruchem ręki.
- Fajna chata.
- Dzięki, to pa - uśmiechnęłam się do niego jednak on mnie przytulił. Było to naprawdę miłe, a ja myślałam, że on mnie nie lubi. No, ale przecież Alice wszyscy uwielbiają.
- Cześć - uśmiechnął się do mnie. Miał takie zajebiste dołeczki. Normalnie bym w nich zamieszkała. Hahaha, no nie mogę z siebie. Patrzyłam się na niego i myślałam sobie. Usłyszałam dźwięk klaksonu. Domyśliłam się, że to na pewno rodzice. Był to tylko ojciec. Posłałam mu uśmiech i weszłam do domu. Ściągnęłam buty i rzuciłam torbę gdzieś w kąt.
- Cześć córcia - pocałował mnie w głowę.
- Cześć tato - i znowu się uśmiechnęłam - mogą dziś przyjść moje dwie koleżanki na noc ? Proszę - zrobiłam maślane oczy.
- Oczywiście kochanie - teraz to on puścił smajla (dop. uśmiechnął się xd).
Wzięłam torbę na górę i zaczęłam sprzątać w pokoju. Musiałam mieć porządek, bo jednak goście mieli przyjść. Ogarnięcie pokoju zajęło mi godzinę. Nie tak długo. Poszłam do kuchni o przyszykowałam jakieś przekąski na wieczór. Wzięłam chipsy, procom, żelki, paluszki itp. Zaniosłam wszystko na stół do pokoju. Była godzina 18 więc postanowiłam zejść na dół i pooglądać tv. Usiadłam wygodnie na sofie i czekałam aż będzie 19. Po chwili do domu weszła mama. Pobiegłam do niej i ją przytuliłam.
- Cześć skarbie - ucałowała mnie w policzki.
- Hej. Dziś przychodzą do mnie koleżanki na nocowanie. Nie masz nic przeciwko ? Bo tata się zgodził.
- Oczywiście, że nie. Może przygotować Wam coś do jedzenia ?
- Możesz zrobić sałatkę owocową i dziękuje - pocałowałam ją w polik.
~~~~~
Nie jest za krótki więc się cieszę ;D
Rozdział mi się podoba nawet, a Wam ?
Piszcie w komach, bo naprawdę mi zależy na waszej opinii ;(
Następny ? 5 komentarzy
Rozdział mi się podoba nawet, a Wam ?
Piszcie w komach, bo naprawdę mi zależy na waszej opinii ;(
Następny ? 5 komentarzy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz