"Cholernie mi na tobie zależy"
oczami Alice
-
Dzień dobry ciociu. - pocałowałam kobietę w policzek po czym usiadłam
na krześle w kuchni. Na stole czekało na mnie śniadanie i herbata.
- Hej Alice. Masz może jakieś dziś plany ? - zapytała siadając na przeciw mnie. Sama też zaczęła jeść kanapki, które przygotowała. Chwile się zastanowiłam nad tym pytaniem. W sumie to aż takich nie mam, oprócz tego, że miałam się spotkać z przyjaciółmi. Ale tak w sumie to przecież mogę to odwołać.
- Raczej, a co ? - spytałam popijając ciepłą ciecz. Niestety zapomniałam posłodzić, a ja nie cierpię gorzkiej herbaty. Wzięłam cukierniczkę i wsypałam kilka łyżeczek.
- Nie będzie mnie w domu. - uśmiechnęła się.
- Wychodzisz ? - to było chyba stwierdzenie tego co wcześniej powiedziała, ale mi chodziło o to gdzie idzie. Jestem ciekawska, cóż.
- Idę z twoim wujkiem na kolację. Chciałam się spytać czy nie chcesz iść z nami. - czy ja wiem czy chcę. Chyba lepiej by było, żeby poszli sami.
- Nie. Idźcie. Poradzę sobie. Zresztą Umówiłam się z przyjaciółmi. - chciałam się jakoś zręcznie wymigać. Nie chciałam im przeszkadzać. Sama dobrze wiem, że wujek i ciocia nie spędzają za dużo czasu razem. A to wujek wyjeżdża służbowo, albo ma nocki, albo ciocia musi jechać do sowiej mamy. Czasami też siedzi do rana, żeby napisać jakieś dokumenty. Krótko mówiąc to nie mają dla siebie czasu. Szkoda mi ich. Niech spędzą ten dzień sami.
- Dobrze. Ale gdyby cokolwiek się stało.. - przerwałam jej.
- Zadzwonię. Nie musisz się o mnie martwić. - uśmiechnęłam się dając jej znak, że dam sobie radę.
Dokończyłam posiłek i poszłam do pokoju. Pierwsze co to zobaczyłam na ekran telefonu. "1 nowa wiadomość". Odczytałam sms'a, który był od Destiny. Oczywiście w treści było pytanie czy wychodzimy na dwór. Odpisałam jej, że tak. Dziewczyna napisała, że będzie u mnie za dwie godziny. Spojrzałam na zegarek. Była czternasta. Mam jeszcze od cholery czasu.
Włączyłam komputer. Po jego włączeniu sprawdziłam facebook'a i twitter'a. Nic ciekawego nie było więc wyłączyłam laptopa. Postanowiłam zejść na dół obejrzeć telewizję. Biorąc ze sobą telefon poszłam do salonu. Usiadłam wygodnie na sofie rzucając komórkę obok. Jednak musiałam wstać, bo pilot leżał przy telewizorze. Przeklęłam pod nosem i wstałam. Wzięłam pilot i ponownie usiadłam na kanapę. Włączyłam urządzenie. Zaczęłam przełączać na każdy możliwi kanał. Jak zwykle nic nie było. Co za pech. Odstawiłam pilot na stolik wyłączając telewizor. Wzięłam do ręki mój kochany telefonik i puściłam jakąś piosnkę. Okazało się być ją "stronger" Kelly Clarkson. Na początku cicho nuciłam refren, ale gdy usłyszałam refren zaczęłam śpiewać. Po chwili zauważyłam ciocię, która śmiała się. Zapewne ze mnie. Uśmiechnęłam się do niej po czym wróciłam do śpiewania. Kobieta poszła do łazienki. Można było usłyszeć również jej śpiew. [..]
- Ciociu ! - zawołałam. Była już prawie szesnastej, a przyjaciółki stały już przed domem czekając na mnie.
- Tak ? - zapytała schodząc ze schodów i poprawiając włosy. Kobieta miała na sobie granatową sukienkę za kolana, czarną marynarkę i tego samego koloru szpilki.
- Ładnie wyglądasz. - uśmiechnęłam się. - Wychodzę.
- Spoko. Ja prawdopodobnie wrócę z wujkiem na noc. - chciała coś jeszcze powiedzieć, ale jej nie pozwoliłam. Pewnie chodziło jej o to czy przypadkiem nie będzie przeszkadzać, a ja miałam lepszy pomysł.
- Okej. Jak nie będę wam przeszkadzać. - już chciałam wychodzić, ale ciocia pociągnęła mnie za rękę. - Zanocuje u koleżanki. - wtedy mi się przypomniało, że wczoraj mój chłopak prosił mnie, abym u niego zanocowała. Nie byłam do końca przekonana, ale jeżeli ciocia chciała spędzić czas z mężem to czemu by nie skorzystać z propozycji Justina ? - Nic mi nie będzie. Zadzwonię rano. Pa. Miłej zabawy. - pocałowałam ją w policzek na co kobieta się delikatnie uśmiechnęłam.
Przywitałam się z przyjaciółkami po czym ruszyłyśmy w stronę parku. Przez całą drogę plotkowałyśmy.
Do parku doszłyśmy w ciągu piętnastu minut. Z daleka zauważyłam przyjaciół, którzy śmiali się na całe gardła. Ciekawe co ich tak bawi. Podeszłyśmy do nich, a oni od razu ucichli.
- Cześć skarbie. - uśmiechnął się do mnie Justin po czym wstał z ławki i pocałował mnie delikatnie w usta.
- O co tu chodzi ? - zapytała niepewnie Destiny.
- Chyba nie chcemy wiedzieć. - powiedziała Jessica z małym grymasem. W sumie to nawet się z nią zgadzam, bo nie chcę wiedzieć o czym oni gadali.
Wszyscy usiedliśmy na ławkach i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkich. Co chwile któryś z chłopaków mówili jakieś głupio przezabawne żarty. Połowa z nich była nie do zrozumienia, ale cóż. Tacy to oni są.
- Sory, ale jest już późno i pewnie moja stara będzie się czepiać. - rozżalił się Mike.
- To ja pójdę z tobą. - oznajmił Chaz.
Pożegnaliśmy się z nimi jak i z dziewczynami, które też musiały iść. Zostałam tylko ja oraz Justin, Devid, Chris i Jeydon. Nie wiem czemu, ale Wale cały czas gapił się na Justina dziwnym wzrokiem. Jakby chciał mu coś zrobić. A Justin co jakiś czas na niego zerkał. To było dość dziwne. Chciałam iść do domu, ale przypomniało mi się, że miałam nocować "u koleżanki". Zaczęłam myśleć jakby tu stąd iść. Miałam tylko jeden pomysł. Złapałam się za głowę i zrobiłam lekki grymas na twarzy. Justin to zauważył i do razu spytał się co się stało.
- Głowa mnie boli. - odparłam. Chłopak nie zastanawiając się pożegnał się z przyjaciółmi oprócz Jeydona. Chyba będę musiała się dowiedzieć o co chodzi. Ja powiedziałam tylko do nich "cześć". Justin złapał moją dłoń i ruszyliśmy w stronę wyjścia z parku.
- Gadałaś z ciocią ? - uśmiechnął się w moją stronę.
- Powiedziałam, że będę nocować u koleżanki. - odwzajemniłam.
- Uwierzyła ? - zapytał. Pokiwałam głową twierdząco. [..]
Po dwudziestu minutach byliśmy w rezydencji Biebera. Gdy tylko przekroczyliśmy próg mama chłopaka rzuciła się na mnie tuląc mnie. Byłam trochę skrępowana. Na szczęście Justin mi pomógł.
- Mamo, mogłabyś puścić Alice. - kobieta przeprosiła, a ja tylko się uśmiechnęłam. Przywitałam się z ojcem szatyna po czym poszliśmy na górę, do jego pokoju.
Usiadłam na łóżku. Chciałam się zapytać co się stało z Jeydonem, ale najpierw musiałam jakoś złagodzić to. Wtedy przypomniał mi się Ryan o, którym dawno nie wspominałam.
- Jak tam z Ryanem ? - zapytałam.
- Wszystko okej. Wyjechał z dziadkami do Niemiec. - podszedł do mnie uśmiechając się. Chciał mnie pocałować, ale ja zadałam kolejne pytanie.
- O co chodzi z Jeyodnem ? - twarz chłopaka od razu posmutniała. Odsunął się ode mnie i podszedł do okna.
- Nic. - podeszłam do niego.
- Justin spójrz na mnie i powiedz prawdę. - rozkazałam. Chłopak odwrócił się w moją stronę.
- Nie mogę ci powiedzieć. - westchnął po czym spojrzał w jakiś punkt za oknem.
- Dlaczego ? - zapytałam z wyrzutem. Po prostu nie rozumiałam czemu nie chce mi powiedzieć. Myślałam, że mówimy wszystko sobie, ale jednak się myliłam. - Okej. Nie chcesz mówić to nie. - już chciałam wyjść z pokoju, ale zatrzymałam się tuż przy drzwiach, gdy usłyszałam jego głos.
- Bo cholernie mi na tobie zależy ! - krzyknął. Nie miałam pojęcia jaki to ma sens z Jeydonem. Przecież nasz związek i Wale to zupełnie dwa inne tematy.
- To nie ma sensu. - odwróciłam się w jego stronę.
- Ma sens. - szepnął. - Nie rozumiesz o co chodzi ? - zapytał. Kiwnęłam głową przecząco. Chłopak westchnął ciężko. - Odkąd zacząłem przyjaźnić się z nim, poznałem go prawdziwego. Traktuje dziewczyny jak zabawki. - przerwał. Dalej nie rozumiałam. Po co on mi o tym mówi ? Powtórzę po raz kolejny, że to nie ma sensu. - On uważa cię za kolejną ładną dupę, którą przeleci, a potem zostawi. - z jego oczów popłynęły łzy. Teraz wszystko zrozumiałam. Czy było mi głupio ? Tak i to jak.
- Hej Alice. Masz może jakieś dziś plany ? - zapytała siadając na przeciw mnie. Sama też zaczęła jeść kanapki, które przygotowała. Chwile się zastanowiłam nad tym pytaniem. W sumie to aż takich nie mam, oprócz tego, że miałam się spotkać z przyjaciółmi. Ale tak w sumie to przecież mogę to odwołać.
- Raczej, a co ? - spytałam popijając ciepłą ciecz. Niestety zapomniałam posłodzić, a ja nie cierpię gorzkiej herbaty. Wzięłam cukierniczkę i wsypałam kilka łyżeczek.
- Nie będzie mnie w domu. - uśmiechnęła się.
- Wychodzisz ? - to było chyba stwierdzenie tego co wcześniej powiedziała, ale mi chodziło o to gdzie idzie. Jestem ciekawska, cóż.
- Idę z twoim wujkiem na kolację. Chciałam się spytać czy nie chcesz iść z nami. - czy ja wiem czy chcę. Chyba lepiej by było, żeby poszli sami.
- Nie. Idźcie. Poradzę sobie. Zresztą Umówiłam się z przyjaciółmi. - chciałam się jakoś zręcznie wymigać. Nie chciałam im przeszkadzać. Sama dobrze wiem, że wujek i ciocia nie spędzają za dużo czasu razem. A to wujek wyjeżdża służbowo, albo ma nocki, albo ciocia musi jechać do sowiej mamy. Czasami też siedzi do rana, żeby napisać jakieś dokumenty. Krótko mówiąc to nie mają dla siebie czasu. Szkoda mi ich. Niech spędzą ten dzień sami.
- Dobrze. Ale gdyby cokolwiek się stało.. - przerwałam jej.
- Zadzwonię. Nie musisz się o mnie martwić. - uśmiechnęłam się dając jej znak, że dam sobie radę.
Dokończyłam posiłek i poszłam do pokoju. Pierwsze co to zobaczyłam na ekran telefonu. "1 nowa wiadomość". Odczytałam sms'a, który był od Destiny. Oczywiście w treści było pytanie czy wychodzimy na dwór. Odpisałam jej, że tak. Dziewczyna napisała, że będzie u mnie za dwie godziny. Spojrzałam na zegarek. Była czternasta. Mam jeszcze od cholery czasu.
Włączyłam komputer. Po jego włączeniu sprawdziłam facebook'a i twitter'a. Nic ciekawego nie było więc wyłączyłam laptopa. Postanowiłam zejść na dół obejrzeć telewizję. Biorąc ze sobą telefon poszłam do salonu. Usiadłam wygodnie na sofie rzucając komórkę obok. Jednak musiałam wstać, bo pilot leżał przy telewizorze. Przeklęłam pod nosem i wstałam. Wzięłam pilot i ponownie usiadłam na kanapę. Włączyłam urządzenie. Zaczęłam przełączać na każdy możliwi kanał. Jak zwykle nic nie było. Co za pech. Odstawiłam pilot na stolik wyłączając telewizor. Wzięłam do ręki mój kochany telefonik i puściłam jakąś piosnkę. Okazało się być ją "stronger" Kelly Clarkson. Na początku cicho nuciłam refren, ale gdy usłyszałam refren zaczęłam śpiewać. Po chwili zauważyłam ciocię, która śmiała się. Zapewne ze mnie. Uśmiechnęłam się do niej po czym wróciłam do śpiewania. Kobieta poszła do łazienki. Można było usłyszeć również jej śpiew. [..]
- Ciociu ! - zawołałam. Była już prawie szesnastej, a przyjaciółki stały już przed domem czekając na mnie.
- Tak ? - zapytała schodząc ze schodów i poprawiając włosy. Kobieta miała na sobie granatową sukienkę za kolana, czarną marynarkę i tego samego koloru szpilki.
- Ładnie wyglądasz. - uśmiechnęłam się. - Wychodzę.
- Spoko. Ja prawdopodobnie wrócę z wujkiem na noc. - chciała coś jeszcze powiedzieć, ale jej nie pozwoliłam. Pewnie chodziło jej o to czy przypadkiem nie będzie przeszkadzać, a ja miałam lepszy pomysł.
- Okej. Jak nie będę wam przeszkadzać. - już chciałam wychodzić, ale ciocia pociągnęła mnie za rękę. - Zanocuje u koleżanki. - wtedy mi się przypomniało, że wczoraj mój chłopak prosił mnie, abym u niego zanocowała. Nie byłam do końca przekonana, ale jeżeli ciocia chciała spędzić czas z mężem to czemu by nie skorzystać z propozycji Justina ? - Nic mi nie będzie. Zadzwonię rano. Pa. Miłej zabawy. - pocałowałam ją w policzek na co kobieta się delikatnie uśmiechnęłam.
Przywitałam się z przyjaciółkami po czym ruszyłyśmy w stronę parku. Przez całą drogę plotkowałyśmy.
Do parku doszłyśmy w ciągu piętnastu minut. Z daleka zauważyłam przyjaciół, którzy śmiali się na całe gardła. Ciekawe co ich tak bawi. Podeszłyśmy do nich, a oni od razu ucichli.
- Cześć skarbie. - uśmiechnął się do mnie Justin po czym wstał z ławki i pocałował mnie delikatnie w usta.
- O co tu chodzi ? - zapytała niepewnie Destiny.
- Chyba nie chcemy wiedzieć. - powiedziała Jessica z małym grymasem. W sumie to nawet się z nią zgadzam, bo nie chcę wiedzieć o czym oni gadali.
Wszyscy usiedliśmy na ławkach i zaczęliśmy rozmawiać o wszystkich. Co chwile któryś z chłopaków mówili jakieś głupio przezabawne żarty. Połowa z nich była nie do zrozumienia, ale cóż. Tacy to oni są.
- Sory, ale jest już późno i pewnie moja stara będzie się czepiać. - rozżalił się Mike.
- To ja pójdę z tobą. - oznajmił Chaz.
Pożegnaliśmy się z nimi jak i z dziewczynami, które też musiały iść. Zostałam tylko ja oraz Justin, Devid, Chris i Jeydon. Nie wiem czemu, ale Wale cały czas gapił się na Justina dziwnym wzrokiem. Jakby chciał mu coś zrobić. A Justin co jakiś czas na niego zerkał. To było dość dziwne. Chciałam iść do domu, ale przypomniało mi się, że miałam nocować "u koleżanki". Zaczęłam myśleć jakby tu stąd iść. Miałam tylko jeden pomysł. Złapałam się za głowę i zrobiłam lekki grymas na twarzy. Justin to zauważył i do razu spytał się co się stało.
- Głowa mnie boli. - odparłam. Chłopak nie zastanawiając się pożegnał się z przyjaciółmi oprócz Jeydona. Chyba będę musiała się dowiedzieć o co chodzi. Ja powiedziałam tylko do nich "cześć". Justin złapał moją dłoń i ruszyliśmy w stronę wyjścia z parku.
- Gadałaś z ciocią ? - uśmiechnął się w moją stronę.
- Powiedziałam, że będę nocować u koleżanki. - odwzajemniłam.
- Uwierzyła ? - zapytał. Pokiwałam głową twierdząco. [..]
Po dwudziestu minutach byliśmy w rezydencji Biebera. Gdy tylko przekroczyliśmy próg mama chłopaka rzuciła się na mnie tuląc mnie. Byłam trochę skrępowana. Na szczęście Justin mi pomógł.
- Mamo, mogłabyś puścić Alice. - kobieta przeprosiła, a ja tylko się uśmiechnęłam. Przywitałam się z ojcem szatyna po czym poszliśmy na górę, do jego pokoju.
Usiadłam na łóżku. Chciałam się zapytać co się stało z Jeydonem, ale najpierw musiałam jakoś złagodzić to. Wtedy przypomniał mi się Ryan o, którym dawno nie wspominałam.
- Jak tam z Ryanem ? - zapytałam.
- Wszystko okej. Wyjechał z dziadkami do Niemiec. - podszedł do mnie uśmiechając się. Chciał mnie pocałować, ale ja zadałam kolejne pytanie.
- O co chodzi z Jeyodnem ? - twarz chłopaka od razu posmutniała. Odsunął się ode mnie i podszedł do okna.
- Nic. - podeszłam do niego.
- Justin spójrz na mnie i powiedz prawdę. - rozkazałam. Chłopak odwrócił się w moją stronę.
- Nie mogę ci powiedzieć. - westchnął po czym spojrzał w jakiś punkt za oknem.
- Dlaczego ? - zapytałam z wyrzutem. Po prostu nie rozumiałam czemu nie chce mi powiedzieć. Myślałam, że mówimy wszystko sobie, ale jednak się myliłam. - Okej. Nie chcesz mówić to nie. - już chciałam wyjść z pokoju, ale zatrzymałam się tuż przy drzwiach, gdy usłyszałam jego głos.
- Bo cholernie mi na tobie zależy ! - krzyknął. Nie miałam pojęcia jaki to ma sens z Jeydonem. Przecież nasz związek i Wale to zupełnie dwa inne tematy.
- To nie ma sensu. - odwróciłam się w jego stronę.
- Ma sens. - szepnął. - Nie rozumiesz o co chodzi ? - zapytał. Kiwnęłam głową przecząco. Chłopak westchnął ciężko. - Odkąd zacząłem przyjaźnić się z nim, poznałem go prawdziwego. Traktuje dziewczyny jak zabawki. - przerwał. Dalej nie rozumiałam. Po co on mi o tym mówi ? Powtórzę po raz kolejny, że to nie ma sensu. - On uważa cię za kolejną ładną dupę, którą przeleci, a potem zostawi. - z jego oczów popłynęły łzy. Teraz wszystko zrozumiałam. Czy było mi głupio ? Tak i to jak.
narracja trzecioosobowa
Dziewczyna
podeszła do chłopaka i wtuliła się w niego. Było jej głupio, że tak na
niego naciskała. Bo swoją drogą to tak było. Jednak szatyn nie miał jej
tego za złe, bo niby skąd miała to wiedzieć ?
Przytulił mocniej swoją dziewczyna. Chciał, aby świat się zatrzymał i aby ta chwila trwała wietrznie. Tak samo myślała Alice. Przy nim czuła się bezpiecznie i wyjątkowo. Uwielbia być w jego ramionach, czuć jego zapach i te motylki, które były za każdym razem, gdy ją dotknął. Nie miało to znaczenia czy to było trzymanie za rękę czy przytulenie. Zawsze to czuła.
Po chwili do pokoju weszła Pattie, która usłyszała krzyki. Zmartwiła się. Jednak, gdy zobaczyła ich wtulonych do siebie uśmiechnęła się sama do siebie i wyszła z pomieszczenia.
Para oderwała się od siebie uśmiechając się. Byli zmęczeni dzisiejszym dniem. Wszystkimi emocjami jakie były. Postanowili położyć się do łóżka. Tak też zrobili. Dziewczyna nie miała żadnych rzeczy przy sobie. Chłopak dał jej swoją koszulkę w ulubionym kolorze. Bluzka była dość luźna więc brunetka postanowiła spać tylko w tym. Weszła do łazienki gdzie przeprała się w t-shirt i przepłukała zęby płynem miętowym. Wyszła z pomieszczenia odkładając wcześniejsze ubrane rzeczy na krzesło. Justin był już gotowy do snu. Leżał już w łóżku pod ciepłą kołdrą. Uśmiechnął się do dziewczyny, a ona odwzajemniła. Położyła się obok chłopaka. Szatyn przytulił się do jej pleców.
- Dobranoc Ali. - szepnął jej do ucha po czym musnął jej usta.
- Dobranoc Justin. - z uśmiechem na twarzy zasnęli.
Przytulił mocniej swoją dziewczyna. Chciał, aby świat się zatrzymał i aby ta chwila trwała wietrznie. Tak samo myślała Alice. Przy nim czuła się bezpiecznie i wyjątkowo. Uwielbia być w jego ramionach, czuć jego zapach i te motylki, które były za każdym razem, gdy ją dotknął. Nie miało to znaczenia czy to było trzymanie za rękę czy przytulenie. Zawsze to czuła.
Po chwili do pokoju weszła Pattie, która usłyszała krzyki. Zmartwiła się. Jednak, gdy zobaczyła ich wtulonych do siebie uśmiechnęła się sama do siebie i wyszła z pomieszczenia.
Para oderwała się od siebie uśmiechając się. Byli zmęczeni dzisiejszym dniem. Wszystkimi emocjami jakie były. Postanowili położyć się do łóżka. Tak też zrobili. Dziewczyna nie miała żadnych rzeczy przy sobie. Chłopak dał jej swoją koszulkę w ulubionym kolorze. Bluzka była dość luźna więc brunetka postanowiła spać tylko w tym. Weszła do łazienki gdzie przeprała się w t-shirt i przepłukała zęby płynem miętowym. Wyszła z pomieszczenia odkładając wcześniejsze ubrane rzeczy na krzesło. Justin był już gotowy do snu. Leżał już w łóżku pod ciepłą kołdrą. Uśmiechnął się do dziewczyny, a ona odwzajemniła. Położyła się obok chłopaka. Szatyn przytulił się do jej pleców.
- Dobranoc Ali. - szepnął jej do ucha po czym musnął jej usta.
- Dobranoc Justin. - z uśmiechem na twarzy zasnęli.
~~~~~~
no i mamy 22 rozdział. wreszcie go napisałam.
miałam również wielkie problemy z onetem, ale się udało.
widzę, że coraz mniej jest czytelników, szkoda.
może i jest ponad 3tys. odwiedzających, ale pod
ostatnim rozdziałem były 2 komentarze.
chciałabym poznać waszą opinię na temat notki.
jeżeli ktoś przeczytał ten rozdział niech napiszę komentarz z napisem
"przeczytałam/em". chociaż tyle. chcę zobaczyć ilu was jest.
mam nadzieję, że będzie was więcej niż 2.
do następnego ;* (20.04)
jeżeli chcecie być powiadamiani piszcie w komach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz