"Moje serce biło jak oszalałe"
oczami Alice
Jutro jest zakończenie roku szkolnego. Wreszcie.. Całe dwa miesiące wolnego. Bez nauki, wczesnego wstawania, odrabiania lekcji i słuchania nauczycieli. Nie wiem jeszcze gdzie pojadę, ale na stówę wybieram się gdzieś z przyjaciółmi. Musimy jeszcze wymyślić gdzie, kiedy itp. Prawdopodobnie pojedziemy do Los Angeles, ponieważ Justin uwielbia to miasto i mówi, że koniecznie musimy my je poznać. A tak to moje wakacje będą wyglądać codzienne spotkania z moimi wariatami, siedzenie przed telewizorem, nocowanie z przyjaciółmi, może jakiś wyjazd do rodzinny.. Moi rodzice raczej nie będą nigdzie wyjeżdżać z powodu pracy. Przesadzają trochę. Będę musiała ich namówić choćby oni we dwoje wyjechali na tydzień bez swojej córki. Pewnie będą się martwić "kto tu z tobą zostanie". Hahaha.. pewnie padnie na Pattie. Moja mama ją uwielbia. Dwie przyjaciółki. W sumie to dla mnie to lepiej, bo przecież będę mieć więc czasu z Bieberem.
No, a w ogóle to jeżeli chodzi o Justina to nie wiem czy jesteśmy "oficjalnie parą". Od tamtego zdarzenia minął tydzień. Zaczęliśmy ze sobą więcej się spotykać, ale nie wiem czy można powiedzieć, że jesteśmy parą.
*
Wstałam
o godzinie ósmej. Apel miał się odbyć o dziesiątej więc miała sporo
czasu. Pierwsze co zrobiłam to poszłam do łazienki wziąć prysznic i umyć
włosy. Szybkim krokiem ruszyłam do pomieszczenia i wykonałam czynności.
Po kąpieli rozczesałam dokładnie włosy i wysuszyłam je suszarką po czym
wyprostowałam je i uczesałam w prostego koka. Grzywkę postanowiłam
przeczesać na prawą stronę. Makijaż zrobiłam trochę ciemny. Użyłam
czarnego, szarego i białego cieniu, tuszu do rzęs, kredkę oraz bezbarwny
błyszczyk. Prawie gotowa wyszłam z łazienki i ruszyłam do garderoby.
Szukałam jakieś sukienki. Po kilku minutach wybrałam białą sukienkę z
falbanami. Wybrałam do tego czarne szpilki. Naszykowane ciuchy włożyłam
na siebie. Zostały jeszcze jakieś dodatki. Wybrałam biało-czarne
bransoletki, które włożyłam na lewą dłoń oraz dwa srebrne pierścionki.
Do małej czarnej torebki włożyłam komórkę, gumy, błyszczyk, portfel i
chusteczki. Przejrzałam się w lustrze i uznałam, że jestem gotowa.
Zeszłam na dół. W salonie widziałam moich rodziców którzy siedzieli na
sofie przy laptopie i rozmawiali o czymś, a dokładnie o jakimś
wyjeździe. Czyżby mój plan sam się zrealizował ? Zadałam se pytanie.
Podeszłam do niech wolnym krokiem i spojrzałam w ekran laptopa. Oferty
wycieczek. Odchrząknęłam, a oni od razu na mnie spojrzeli.
- Ślicznie wyglądasz, córeczko. - powiedzieli równo uśmiechając się szeroko.
- Dzięki. Planujecie wakacje ? - zapytałam wprost. W odpowiedzi ojciec kiwnął głową na tak. - Gdzie ?
- Do Egiptu. Wiesz, że zawsze tam chciałam pojechać. - westchnęła matka. - Mam nadzieję, że pojedziesz z nami ? - spojrzała w moją stronę. O nie, muszę coś wykombinować.
- No wiesz mamo. Ja już mam plany i chcę jechać z przyjaciółmi.. no i.. mogłabym zostać ? - zapytałam się. Rodzice spojrzeli na siebie.
- Oczywiście. Pewnie ciocia Megan zostanie z tobą.
- Okej. To jeszcze o tym pogadamy. Ja idę. Pa. - pocałowałam rodziców i wyszłam z domu.
Jak się spodziewałam przed domem stał Justin. Miał na sobie czarne rurki, czarną luźną bluzkę z napisem "love me" oraz fioletowe buty supry, a na głowie miał tego samego koloru fullcapa. Na nosie miał czarne okulary. Oczywiście na jego twarzy można dostrzec szeroki uśmiech. Na mojej twarzy również się on pojawił. Ruszyłam w jego stronę.
- Hej. - pocałowałam go w policzek.
- Cześć kochanie. - cmoknął mnie w usta. - Ślicznie wyglądasz. - w odpowiedzi pocałowałam go ponownie w policzek.
Wysiedliśmy do chłopaka samochodu i ruszyliśmy do szkoły. Przez całą drogę jakoś nie rozmawialiśmy za dużo, ale to pewnie dlatego, że Justin był skupiony na jeździe, a że słońce mocno świeciło to nic nie widział. Po dwudziestu minutach byliśmy pod budynkiem. Z daleka zauważyłam przyjaciół, którzy siedzieli na ławce i czekali na nas. Bierber wysiadł z samochodu i podszedł do moich drzwi i je otworzył. Wyszłam z auta szeroko uśmiechając się w stronę chłopaka. Zamknął drzwi i oparł mnie o samochód. Spojrzał w moje oczy po czym lekko musnął moje wargi. Czułam na sobie wzrok przyjaciółmi którzy pewnie byli zdziwieni tą sytuacją. No tak nie wspomniałam jeszcze, że chłopacy i Destiny nie wiedzą wszystkiego o "nas", jedynie Jessica, ale to wiadomo czemu. Oczywiście Justin musiał pogłębić pocałunek. Swoimi rękoma objął mnie w pasie, a ja jedną rękę położyłam na jego karku, a drugą wplotłam w jego włosy. Po chwili pocałunek stał się bardziej namiętny. Coraz bardziej stawało mi się gorąco i brakowało mi tchu. Moje serce biło jak oszalałe. Chciałabym, żeby czas teraz się zatrzymał i nigdy się nie wznowił jednak tak nie mogło być. Oderwaliśmy się od siebie patrząc sobie w oczy i uśmiechając się szeroko.
- Idziemy ? - odezwał się chłopak. Kiwnęłam głową na tak i ruszyliśmy w stronę naszych przyjaciół.
Razem poszliśmy na boisko szkolne. Stanęliśmy z przodu, ponieważ Chris i Justin chcieli widzieć dyrektora i wice dyrektorkę, którzy mieli prowadzić apel. Na środek wyszli dyrektorzy i zaczęli mówić jakieś bzdury. Mówili o wakacjach, że mamy na siebie uważać, żebyśmy wrócili cali i zdrowi we wrześniu.. Jak do jakiś dzieci. Beadles i Bieber śmieli się z co drugiego słowa. Nie wiem o co im chodziło, ale zachowywali się jak jakieś dzieci downa. Wreszcie szturchnęłam Justina, który odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął po czym wrócił do brechtającego chłopaka stojącego obok.
- Życzymy Wam udanych wakacji ! - krzyknął dyrektor.
- Wreszcie skończył pan swój monolog. - wyszczerzał się w jego stronę Bieber. Mężczyzna podszedł do chłopaka śmiejąc się pod nosem.
- Ja też będę tęsknić Justinku. - zwrócił sie w jego stronę. Wszyscy krzyknęliśmy dowiedzenia i ruszyliśmy do samochodu.
- Tooo.. co robimy ? - odezwał się Justin patrząc się w moją stronę.
- Co z wyjazdem ? - zapytał się Devid.
Chłopak zaczął mówić o swoim (jak on to mówi) boskim pomyśle. Jak się okazało mamy jechać za trzy dni w poniedziałek. Mamy lot o 11.18 i mamy być tam tydzień. Wszyscy się ucieszyli, że wszystko jest załatwione. I tak oto w wesołych humorach ruszyliśmy do domu Biebera. Destiny, Jessica, Devid i Chris siedzieli z tyłu, a ja z przodu. Reszta nie poszła.
Weszliśmy do domu w którym nikogo nie było, Widocznie pani Pattie poszła gdzieś. Devid i Chris od razu rozsadzili się na fotelach, a dziewczyny usiadły na sofie. Wszyscy spojrzeli się nas (mnie i Justina).
- To teraz mówić co to miało być przed samochodem. - wyszczerzał się Dev. Wiedziałam, że w końcu się spyta.
- Coś. - wytknął mu język Justin.
- Ale co to "coś" ? - spytał Chris.
- Och, kiedyś się dowiesz. - zaśmiał się chłopak.
Usiedliśmy wszyscy przed telewizorem i zaczęliśmy grać w "grę w życie". Był to oczywiście pomysł Chrisa, bo kogo by innego. Zdziwiło mnie to, że Justin ma takie gry, ale nie będę nic mówić. Cały czas śmieliśmy się z głupoty chłopaków.
- Ja chcę mieć niebieskiego ! - krzyknął Chris.
- Weź geju ! - wydarł się na niego Devid. Oczywiście zaraz potem zaczęli się do siebie szczerzyć.
- Ej no ! Masz różofą i tyle ! - krzyknął Justin naciskając na słowo "różofą". Nie wiem czemu akurat tak powiedział. I oczywiście zaczęli się kłócić, że mają mieć różowe partnerki, a nie niebieskich partnerów.
- Ślicznie wyglądasz, córeczko. - powiedzieli równo uśmiechając się szeroko.
- Dzięki. Planujecie wakacje ? - zapytałam wprost. W odpowiedzi ojciec kiwnął głową na tak. - Gdzie ?
- Do Egiptu. Wiesz, że zawsze tam chciałam pojechać. - westchnęła matka. - Mam nadzieję, że pojedziesz z nami ? - spojrzała w moją stronę. O nie, muszę coś wykombinować.
- No wiesz mamo. Ja już mam plany i chcę jechać z przyjaciółmi.. no i.. mogłabym zostać ? - zapytałam się. Rodzice spojrzeli na siebie.
- Oczywiście. Pewnie ciocia Megan zostanie z tobą.
- Okej. To jeszcze o tym pogadamy. Ja idę. Pa. - pocałowałam rodziców i wyszłam z domu.
Jak się spodziewałam przed domem stał Justin. Miał na sobie czarne rurki, czarną luźną bluzkę z napisem "love me" oraz fioletowe buty supry, a na głowie miał tego samego koloru fullcapa. Na nosie miał czarne okulary. Oczywiście na jego twarzy można dostrzec szeroki uśmiech. Na mojej twarzy również się on pojawił. Ruszyłam w jego stronę.
- Hej. - pocałowałam go w policzek.
- Cześć kochanie. - cmoknął mnie w usta. - Ślicznie wyglądasz. - w odpowiedzi pocałowałam go ponownie w policzek.
Wysiedliśmy do chłopaka samochodu i ruszyliśmy do szkoły. Przez całą drogę jakoś nie rozmawialiśmy za dużo, ale to pewnie dlatego, że Justin był skupiony na jeździe, a że słońce mocno świeciło to nic nie widział. Po dwudziestu minutach byliśmy pod budynkiem. Z daleka zauważyłam przyjaciół, którzy siedzieli na ławce i czekali na nas. Bierber wysiadł z samochodu i podszedł do moich drzwi i je otworzył. Wyszłam z auta szeroko uśmiechając się w stronę chłopaka. Zamknął drzwi i oparł mnie o samochód. Spojrzał w moje oczy po czym lekko musnął moje wargi. Czułam na sobie wzrok przyjaciółmi którzy pewnie byli zdziwieni tą sytuacją. No tak nie wspomniałam jeszcze, że chłopacy i Destiny nie wiedzą wszystkiego o "nas", jedynie Jessica, ale to wiadomo czemu. Oczywiście Justin musiał pogłębić pocałunek. Swoimi rękoma objął mnie w pasie, a ja jedną rękę położyłam na jego karku, a drugą wplotłam w jego włosy. Po chwili pocałunek stał się bardziej namiętny. Coraz bardziej stawało mi się gorąco i brakowało mi tchu. Moje serce biło jak oszalałe. Chciałabym, żeby czas teraz się zatrzymał i nigdy się nie wznowił jednak tak nie mogło być. Oderwaliśmy się od siebie patrząc sobie w oczy i uśmiechając się szeroko.
- Idziemy ? - odezwał się chłopak. Kiwnęłam głową na tak i ruszyliśmy w stronę naszych przyjaciół.
Razem poszliśmy na boisko szkolne. Stanęliśmy z przodu, ponieważ Chris i Justin chcieli widzieć dyrektora i wice dyrektorkę, którzy mieli prowadzić apel. Na środek wyszli dyrektorzy i zaczęli mówić jakieś bzdury. Mówili o wakacjach, że mamy na siebie uważać, żebyśmy wrócili cali i zdrowi we wrześniu.. Jak do jakiś dzieci. Beadles i Bieber śmieli się z co drugiego słowa. Nie wiem o co im chodziło, ale zachowywali się jak jakieś dzieci downa. Wreszcie szturchnęłam Justina, który odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął po czym wrócił do brechtającego chłopaka stojącego obok.
- Życzymy Wam udanych wakacji ! - krzyknął dyrektor.
- Wreszcie skończył pan swój monolog. - wyszczerzał się w jego stronę Bieber. Mężczyzna podszedł do chłopaka śmiejąc się pod nosem.
- Ja też będę tęsknić Justinku. - zwrócił sie w jego stronę. Wszyscy krzyknęliśmy dowiedzenia i ruszyliśmy do samochodu.
- Tooo.. co robimy ? - odezwał się Justin patrząc się w moją stronę.
- Co z wyjazdem ? - zapytał się Devid.
Chłopak zaczął mówić o swoim (jak on to mówi) boskim pomyśle. Jak się okazało mamy jechać za trzy dni w poniedziałek. Mamy lot o 11.18 i mamy być tam tydzień. Wszyscy się ucieszyli, że wszystko jest załatwione. I tak oto w wesołych humorach ruszyliśmy do domu Biebera. Destiny, Jessica, Devid i Chris siedzieli z tyłu, a ja z przodu. Reszta nie poszła.
Weszliśmy do domu w którym nikogo nie było, Widocznie pani Pattie poszła gdzieś. Devid i Chris od razu rozsadzili się na fotelach, a dziewczyny usiadły na sofie. Wszyscy spojrzeli się nas (mnie i Justina).
- To teraz mówić co to miało być przed samochodem. - wyszczerzał się Dev. Wiedziałam, że w końcu się spyta.
- Coś. - wytknął mu język Justin.
- Ale co to "coś" ? - spytał Chris.
- Och, kiedyś się dowiesz. - zaśmiał się chłopak.
Usiedliśmy wszyscy przed telewizorem i zaczęliśmy grać w "grę w życie". Był to oczywiście pomysł Chrisa, bo kogo by innego. Zdziwiło mnie to, że Justin ma takie gry, ale nie będę nic mówić. Cały czas śmieliśmy się z głupoty chłopaków.
- Ja chcę mieć niebieskiego ! - krzyknął Chris.
- Weź geju ! - wydarł się na niego Devid. Oczywiście zaraz potem zaczęli się do siebie szczerzyć.
- Ej no ! Masz różofą i tyle ! - krzyknął Justin naciskając na słowo "różofą". Nie wiem czemu akurat tak powiedział. I oczywiście zaczęli się kłócić, że mają mieć różowe partnerki, a nie niebieskich partnerów.
~~~~~
oficjalnie wróciłam do pisania historii Alice i Justina.
przepraszam, że była aż tak długa przerwa.
dość długo mnie nie było, bo aż 2 miesiące, ale to
przez brak czasu, a najbardziej weny.
od teraz rozdziały będą się pojawiać co tydzień.
mam nadzieję, że się cieszycie z powrotu.
serdecznie zapraszam na mój drugi blog.
jeżeli chcecie być powypowiadani to piszcie pod notką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz