"Czułam jego oddech"
Oczami Alice
Weszliśmy
do domu i mnie po raz drugi tego wieczora zatkało. W środku chata była
piękna. Wszystko było takie staromodne co dawało uroku. Na pewno wnętrze
dekorowała Pattie.
Poszliśmy do salonu. Nad małym stolikiem wisiał piękny żyrandol koloru złotego. Nie wiedziałam dokładnie, ale tak mi się wydawało. Na około nich stały trzy sofy, a na nich leżały fioletowe poduszki <klik>. Gospodyni zaprowadziła nas do jadalni. Nad stołem wysiał podobny żyrandol jak w salonie. Stół stał na środku pomieszczenia. W rogach był zaokrąglony w jasnym kolorze drewna. Krzesła były w tych samych barwach <klik>. Pattie kazała wszystkim usiąść do stołu, a sama poszła zawołać swojego syna. Gry wróciła poszła do kuchni po resztę jedzenia. Jej mąż poszedł w jej ślady, aby jej pomóc. Ale dżentelmen z niego. Po chwili pojawił się Justin. Był ubrany w czarne rurki, koszulkę miał tego samego koloru. Założył jeszcze koszule w kwadraciki w barwach czarnych i białych. Na nogach miał czarne buty supra. Włoski miał tak fajnie zaczesane <klik>. W całości reprezentował się bosko.
- Dobry wieczór - przywitał się z moimi rodzicami, a potem podszedł do mnie i przytulił - ślicznie wyglądasz - uśmiechnął się.
- Dzięki - cmoknęłam go w polik, a on odszedł do kuchni, zapewne pomóc mamie.
Siedziałam przy stole i nudziłam się. Rozglądałam się po całym pomieszczeniu i na towarzystwo. Justinowi pewnie też się nudziło, bo siedział na krześle rozwalony i bawił się widelcem. Jego matka się na niego spojrzała i rzekła;
- Zabierz przyjaciółkę do siebie, a nie siedzicie tu i się nudzicie - chłopak od razu wstał i pociągnął mnie za rękę mówiąc ciche "chodź". Wstałam za nim i odeszłam od stołu. Weszliśmy na górę schodami, które na końcu się skręcały. Wyglądało to nawet fajnie. Bieber otworzył drzwi do pokoju i zaprosił mnie ruchem ręki. Kazał mi usiąść na sofie, a on obok.
- Myślałem, że nigdy z stamtąd nie wyjdziemy.
- Ja też - spojrzałam na niego, a on się tylko uśmiechnął. No i znowu te dołeczki. Kocham je. Nie wiem czemu, ale lubię jak chłopak je ma. Wiele dziewczyn lubi, chyba.
Nastała niezręczna cisza. Nie cierpię jej. Zawsze nie wiem co powiedzieć, co zrobić i w ogóle. Justin patrzył się w jeden punkt. Była to jakaś kartka. Byłam ciekawa co na niej pisze, bo na pewno jest ważna czy coś. Kto by patrzył na jakieś głupią kartkę ? Patrzyłam się na jego z zaciekawieniem. Po pewnym czasie obrócił się w moją stronę.
- Sory, że nic nie mówiłem, ale się zamyśliłam - uśmiechnął się. Boże znowu ten uśmiech. Tak uroczo wtedy wygląda. Co ja kurwa mówię ? Normalnie zadziwiam siebie. Haha.. no nie mogę. Gadam sama ze sobą.
- Spoko, nic się nie stało - odwzajemniłam uśmiech - o czym myślałeś ?
- Nie ważne - odpowiedział szybko i nie przekonująco. Czy on coś ukrywa ? To pytanie miałam cały czas w głowię.
- Justin, jeżeli coś jest nie tak możesz mi powiedzieć. Przecież jesteśmy przyjaciółmi.
- Nie, wszystko w porządku - uśmiechnął się sztucznie i odwrócił głowę w drugą stronę.
- Spójrz na mnie - zrobił to co kazałam. Przybliżyłam się do niego i zobaczyłam łzy, które napływały mu do oczu. Zaraz.. łzy ? - płaczesz ? - zadałam głupie pytanie.
- Nie - wytarł je szybko.
- Powiedz co się stało - chłopak wstał i wziął kartkę z komody. Podał mi ją.
- Przeczytaj - powiedział smutny.
Poszliśmy do salonu. Nad małym stolikiem wisiał piękny żyrandol koloru złotego. Nie wiedziałam dokładnie, ale tak mi się wydawało. Na około nich stały trzy sofy, a na nich leżały fioletowe poduszki <klik>. Gospodyni zaprowadziła nas do jadalni. Nad stołem wysiał podobny żyrandol jak w salonie. Stół stał na środku pomieszczenia. W rogach był zaokrąglony w jasnym kolorze drewna. Krzesła były w tych samych barwach <klik>. Pattie kazała wszystkim usiąść do stołu, a sama poszła zawołać swojego syna. Gry wróciła poszła do kuchni po resztę jedzenia. Jej mąż poszedł w jej ślady, aby jej pomóc. Ale dżentelmen z niego. Po chwili pojawił się Justin. Był ubrany w czarne rurki, koszulkę miał tego samego koloru. Założył jeszcze koszule w kwadraciki w barwach czarnych i białych. Na nogach miał czarne buty supra. Włoski miał tak fajnie zaczesane <klik>. W całości reprezentował się bosko.
- Dobry wieczór - przywitał się z moimi rodzicami, a potem podszedł do mnie i przytulił - ślicznie wyglądasz - uśmiechnął się.
- Dzięki - cmoknęłam go w polik, a on odszedł do kuchni, zapewne pomóc mamie.
Siedziałam przy stole i nudziłam się. Rozglądałam się po całym pomieszczeniu i na towarzystwo. Justinowi pewnie też się nudziło, bo siedział na krześle rozwalony i bawił się widelcem. Jego matka się na niego spojrzała i rzekła;
- Zabierz przyjaciółkę do siebie, a nie siedzicie tu i się nudzicie - chłopak od razu wstał i pociągnął mnie za rękę mówiąc ciche "chodź". Wstałam za nim i odeszłam od stołu. Weszliśmy na górę schodami, które na końcu się skręcały. Wyglądało to nawet fajnie. Bieber otworzył drzwi do pokoju i zaprosił mnie ruchem ręki. Kazał mi usiąść na sofie, a on obok.
- Myślałem, że nigdy z stamtąd nie wyjdziemy.
- Ja też - spojrzałam na niego, a on się tylko uśmiechnął. No i znowu te dołeczki. Kocham je. Nie wiem czemu, ale lubię jak chłopak je ma. Wiele dziewczyn lubi, chyba.
Nastała niezręczna cisza. Nie cierpię jej. Zawsze nie wiem co powiedzieć, co zrobić i w ogóle. Justin patrzył się w jeden punkt. Była to jakaś kartka. Byłam ciekawa co na niej pisze, bo na pewno jest ważna czy coś. Kto by patrzył na jakieś głupią kartkę ? Patrzyłam się na jego z zaciekawieniem. Po pewnym czasie obrócił się w moją stronę.
- Sory, że nic nie mówiłem, ale się zamyśliłam - uśmiechnął się. Boże znowu ten uśmiech. Tak uroczo wtedy wygląda. Co ja kurwa mówię ? Normalnie zadziwiam siebie. Haha.. no nie mogę. Gadam sama ze sobą.
- Spoko, nic się nie stało - odwzajemniłam uśmiech - o czym myślałeś ?
- Nie ważne - odpowiedział szybko i nie przekonująco. Czy on coś ukrywa ? To pytanie miałam cały czas w głowię.
- Justin, jeżeli coś jest nie tak możesz mi powiedzieć. Przecież jesteśmy przyjaciółmi.
- Nie, wszystko w porządku - uśmiechnął się sztucznie i odwrócił głowę w drugą stronę.
- Spójrz na mnie - zrobił to co kazałam. Przybliżyłam się do niego i zobaczyłam łzy, które napływały mu do oczu. Zaraz.. łzy ? - płaczesz ? - zadałam głupie pytanie.
- Nie - wytarł je szybko.
- Powiedz co się stało - chłopak wstał i wziął kartkę z komody. Podał mi ją.
- Przeczytaj - powiedział smutny.
"Justin..
Myślałam
nad naszą przyjaźnią i ona jest bezsensu. Po pierwsze mam lepsze
towarzystwo niż TY ! Moi prawdziwi przyjaciele mnie rozumieją i
pozwalają mi na to co robię. Nie rozkazują mi jak ty. Za to ich
uwielbiam. Dla mnie jesteś nikim. Zawsze byłeś skurwysynem i wszystkim
rozkazywałeś. Być może ja Cię nigdy nie traktowałem jak przyjaciela ?
Możliwe.. Dość tego ! Wreszcie to z siebie chciałem wydusić. Mam na
Ciebie wyjebane co myślisz, ale pozwól mi na moje życie, takie jak
kocham i chcę żeby było. Zrozum to, że nie jestem Tobą ! Żegnaj...
Ryan"
-
On.. On bierze dragi - kilka łez spłynęły mu po policzku. Nie wierzyłam
w to. Jak ten chłopak mógł napisać tak do przyjaciela ? Samej mi się
płakać chciało.
- Justin.. jest mi strasznie przykro. Ja nie wiem co więcej powiedzieć.
- Przepraszam, że Ci dupę zawracam moimi problemami - wstał i podszedł do okna.
- Nie Justin - podeszłam i spojrzałam na niego - jeżeli Ci na nim zależy to pogadaj z nim, ale tak na serio. Spotkaj się z nim i mu pomóż ! - nawrzeszczałam na niego. Żałowałam tego.
- Ty nie rozumiesz, że próbowałem !? Chciałem mu pomóc i to nie raz, ale on ma mnie w dupie ! - obrócił się w stronę okna i zaczął płakać. Teraz to nie wiedziałam co mam zrobić.
- Przepraszam, że tak na Ciebie naskoczyłam, ale nie wiedziałam. Ja, nie wiem jak Ci mogę pomóc - stanęłam obok niego.
- Po prostu bądź - podszedł do mnie w niebezpiecznej odległości. Między nami było chyba dwa centymetry. Czułam jego oddech na sobie. Jedną ręką objął mnie w tali, a drugą złapał za policzek. Moje dłonie zawiesiłam mu na szyi. Spojrzałam w jego oczy, a on w moje. Poczułam przyjemny dreszczyk. Wiedziałam co teraz ma nastąpić, ale niestety do pokoju weszła jego mama. Oderwaliśmy się od siebie, a Justin przetarł oczy od płaczu. Od razu się zaczerwieniłam.
- Zejdźcie na dół - uśmiechnęła się do nas. Chyba się domyśliła co miało tu zajść. Normalnie wstyd mi było. Posłusznie poszliśmy śladami Pattie.
Po niecałej godzinie byliśmy w domu. Od razu pobiegłam na górę i wzięłam prysznic. Ubrałam pidżamę i położyłam się do łóżka. Myślałam o zdarzeniu, które dziś nastąpiło. Przecież ono nie nastąpiło, a chciałam tego. Ta, głupia Alice chciała, aby zajebisty Justin ją pocałował. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Znam gościa miesiąc. Jest mega przystojny, ma boskie czekoladowe oczy i słodkie dołeczki. Czy ja się zakochałam ?
Trochę bezsensu ten rozdział, ale niech będzie xd
Mam nadzieję, że się podoba ;o
- Justin.. jest mi strasznie przykro. Ja nie wiem co więcej powiedzieć.
- Przepraszam, że Ci dupę zawracam moimi problemami - wstał i podszedł do okna.
- Nie Justin - podeszłam i spojrzałam na niego - jeżeli Ci na nim zależy to pogadaj z nim, ale tak na serio. Spotkaj się z nim i mu pomóż ! - nawrzeszczałam na niego. Żałowałam tego.
- Ty nie rozumiesz, że próbowałem !? Chciałem mu pomóc i to nie raz, ale on ma mnie w dupie ! - obrócił się w stronę okna i zaczął płakać. Teraz to nie wiedziałam co mam zrobić.
- Przepraszam, że tak na Ciebie naskoczyłam, ale nie wiedziałam. Ja, nie wiem jak Ci mogę pomóc - stanęłam obok niego.
- Po prostu bądź - podszedł do mnie w niebezpiecznej odległości. Między nami było chyba dwa centymetry. Czułam jego oddech na sobie. Jedną ręką objął mnie w tali, a drugą złapał za policzek. Moje dłonie zawiesiłam mu na szyi. Spojrzałam w jego oczy, a on w moje. Poczułam przyjemny dreszczyk. Wiedziałam co teraz ma nastąpić, ale niestety do pokoju weszła jego mama. Oderwaliśmy się od siebie, a Justin przetarł oczy od płaczu. Od razu się zaczerwieniłam.
- Zejdźcie na dół - uśmiechnęła się do nas. Chyba się domyśliła co miało tu zajść. Normalnie wstyd mi było. Posłusznie poszliśmy śladami Pattie.
Po niecałej godzinie byliśmy w domu. Od razu pobiegłam na górę i wzięłam prysznic. Ubrałam pidżamę i położyłam się do łóżka. Myślałam o zdarzeniu, które dziś nastąpiło. Przecież ono nie nastąpiło, a chciałam tego. Ta, głupia Alice chciała, aby zajebisty Justin ją pocałował. Nie wiedziałam co o tym myśleć. Znam gościa miesiąc. Jest mega przystojny, ma boskie czekoladowe oczy i słodkie dołeczki. Czy ja się zakochałam ?
~~~~~
Trochę bezsensu ten rozdział, ale niech będzie xd
Mam nadzieję, że się podoba ;o
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz