sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 2

"Zakochałam się w tym miejscu"

Oczami Alice
- Córcia, wstawaj. Zaraz lądujemy.
Obudziłam się i zapiłam pasy. Mieliśmy zaraz lądować. Nie mogłam się doczekać, gdy wysiądziemy i pojedziemy do nowego domku. Spojrzałam przez okno, widok był piękny.  Było ciemno, ale wyraźnie widziałam wszystko. Już mi się tu podobało. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 16. Zdziwiło mnie to, bo przecież jest ciemno jak w dupie u murzyna. Po chwili się skapnęłam, że przecież jest zmiana godzin. Poszukałam aplikacji w fonie, która pokazuje wszystkie godziny na świecie. W Atlancie była 23..
Wysiedliśmy z samolotu i powędrowaliśmy do budynku. Rozejrzałam się wokół siebie. Lotnisko było piękne nocą <klik>. Weszliśmy do pomieszczenia, gdzie ludzie zabierali swoje bagaże. Nas to nie interesowało i poszliśmy od razu do wyjścia. Ojciec załatwił jakąś sprawę z autem, gdy tylko to zrobił poszliśmy do niego. Samochód był śliczny. Czarne BMW <klik>. Wsiedliśmy i pojechaliśmy do domu. W czasie jazdy oglądałam jak miasto wygląda nocą. Oświetlone ulice wyglądały pięknie na tle budynków. Jazda zajęła nam dość sporo, bo dopiero o 7 byliśmy na miejscu. Dom był biały z dużo ilością okien. Przed budynkiem była piękna woda. Jak się domyśliłam był to basen <klik>. Garaż wyglądał całkiem, całkiem <klik>. Ojciec od razu do niego wjechał. Otworzył pilotem. Szybko wyszłam z samochodu, ponieważ chciałam obejrzeć chatę. Zaczęłam od dworu. Obeszłam dom dookoła. Z tyłu też był basen <klik>. Obróciłam się tyłem i ujrzałam piękny ogród. Spojrzałam na most, przy którym było dużo roślin. Wyglądało to bajecznie <klik>. Obok była woda, tak jakby oczko wodne. Przy nim były dwie ławki i pełno kamieni <klik>. Ujrzałam schody, które mnie bardzo zaciekawiły. Od razu po nich weszłam <klik>. Na szczycie była drewniana altanka <klik>, a obok boisko do kosza i ławka na której można się bujać <klik> Zeszłam szybko po schodkach i weszłam do domciu. Olśniło mnie. Salon był piękny. Na środku narożna biała sofa. Na podłodze leżał mięciutki dywanik, a na nim mały stół. Obok stały dwa fotele. Telewizor był zabudowany w ścianę, co fajnie wyglądało <klik>. Na lewo od salonu była kuchnia w kolorach bieli <klik>. Na wprost kuchni była jadalnia <klik>. Na prawo pomieszczenia były wielki łuk, a naprzeciw go były drzwi. Pobiegłam do nich niczym strzała. Były to drzwi do łazienki. Ciekawa ona <klik>. Obok łazienki był chyba gabinet. Długi korytarz, po bokach półki z książkami, a na środku biurko <klik>. Wyszłam z pomieszczenia i udałam się do góry. Schody były skręcane <klik>. Hol był dość spory ja na takie pomieszczenie. Między dwoma drzwiami było wielkie lustro, a obok dwa kwiatki. Naprzeciw szyby była komoda, a w niej ręczniki i coś tam jeszcze. Na prawo były dwa pomieszczenia. Na końcu holu znajdował się pokój gościny <klik> z łazienką <klik>. Obok była sypialnia rodziców <klik>. Mieli oni zajebistą łazienkę <klik>. Oczywiście mieli garderobę w odcieniu zieleni <klik>. Na przeciw pokoju gościnnego znajdował się drugi taki sam pokój lecz miał inne meble, <klik> razem z łazienką <klik>. No i został tylko mój pokój. Złapałam za klamkę i otworzyłam ją delikatnie. Weszłam wolnym krokiem, gdy tylko tam weszłam szczęka mi opadała. Pokój był duży. Na ścianie, na przeciw łóżka była plazma, dość duża. Biurko stało dokładnie obok okien (jest większy niż na obrazku) mniej więcej tak wyglądał <klik>. Łazienka była całkiem spoko, ale nie taka extra jak starych <klik>. I oczywiście garderoba o której zawsze marzyłam <klik>. Ogółem dom był przecudowny.
- Alice, zejdź na dół - usłyszałam jak matka mnie woła. Zeszłam na dół w sekundę. Rodzice zaprowadzili mnie przez jakieś drzwi, których wcześniej nie zauważyłam. Zeszliśmy na dół po schodach. Był tam mały hol z wielkimi drzwiami. Weszliśmy przez nie i zauważyłam normalnie salon gier <klik>. Obok były kręgle <klik>, a na wprost był bar w złotych barwach. Na prawo były przezroczyste drzwi przez które dostrzegłam bilard i stół do ping-ponga <klik>. Zakochałam się w tym miejscu.
- Was na to wszystko było stać ? - normalnie mnie zatkało. Skąd oni maja tyle kasy ?
- Owszem - wyszczerzył się do mnie ojciec.
- Wow. Dziękuje Wam za to wszystko - ucałowałam ich - A teraz tato wnieś moje rzeczy do pokoju, bo z moich obliczeń ciężarówka już jest - uśmiechnęłam się do nich.
Po dziecięciu godzinach wszystko w domu było poukładane. Zmęczona całym dniem położyłam się do łóżeczka i usnęłam w minutę.

~~~~~

Nie za bardzo podoba mi się ten rozdział, nudny taki i krótki xd
A co Wy sądzicie ?

Dziękuje bardzo za ten jeden komentarz ;*
Aż mi się zrobiło cieplej na serduszku.

Kiedy następny rozdział ? To zależy od Was.
Nn. za 3 komentarze ;)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz