"Czy ja go kocham"
Oczami Alice
Wstałam
rano.. Wcześnie rano, bo była dopiero 4:30. W sumie to mogłabym jeszcze
z godzinkę posapać, ale pewnie już nie zasnę. Postanowiłam, że wezmę
prysznic i umyję włoski, ale najpierw podeszłam do szafy i wybrałam
zestaw na dziś. Następnie odbyłam poranną toaletę. Wysuszyłam włosy i
porządnie rozczesałam. Dziś postawiłam nic nie robić z nimi. Wyszłam z
łazienki owinięta bawełnianym ręcznikiem i wzięłam przygotowane
wcześniej ciuchy. Włożyłam je na siebie. Wybrałam czarne rurki, białą
bluzkę z długim rękawem z napisem "I love you" oraz jakieś dodatki typu
złoty pierścionek z różowym słoniem i bransoletkę <klik>.
Spakowałam do swojej torby potrzebne książki, zeszyty i piórnik.
Wzięłam telefon i przyglądnęłam się w nim. Dopiero teraz się
zorientowałam, że nie zrobiłam makijażu. Weszłam do pomieszczenia i od
razu podeszłam do lustra. Wyglądałam strasznie. Wyciągnęłam z szuflady
kosmetyki i wzięłam się do roboty. Najpierw umalowałam czarnym cieniem
oczy oraz podkreśliłam czarną kredką. Usta standardowo musnęłam
bezbarwnym błyszczykiem oraz użyłam mojego ulubionego perfuma.
Pozbierałam wszystko do kosmetyczki i schowałam na miejsce. Wzięłam moją
torbę do szkoły i zeszłam na dół. Spojrzałam w kierunku kuchni i
ujrzałam mamę krzątającą się w niej.
- Hej mamuś - uśmiechnęłam się do niej. Torbę rzuciłam gdzieś w przedpokoju.
- Cześć córci. Co chcesz zjeść ?
- Możeee... - przeciągnęłam słodko. - Tosty ?
- Dobrze. Już Ci robię - moja kochana mamusia zaczęła mi robić posiłek. Po chwili do kuchni wszedł ojciec.
- Hej tatuś - pocałowałam go w polik.
- Witaj Alice. Co ty taka w skowronkach ?
- Ja ? Wcale nie - odpowiedziałam szybko i od razu odwróciłam wzrok w okno.
- Jasne - zaśmiali się rodzice. No żal mi ich.
- Proszę Alice. Smacznego - kobieta podała mi posiłek oraz szklankę z sokiem pomarańczowym.
- Dziękuje - zaczęłam jeść mój posiłek.
Po
zjedzeniu tostów poszłam ubrać buty. Wypadło na czarne za kostkę.
Włożyłam na siebie czarną kurtkę skórzaną i byłam gotowa do wyjścia, ale
wcześniej pożegnałam się z rodzicami oraz wzięłam torbę.
- Hej laski - wykrzyczał Devid i rzucił się na mnie, Jessice i Destiny.
- Siemka bracie - pocałowałam Go w policzek.
-
Idziemy na lekcje ? - zapytał niskim głosem Chris. Wszyscy wybuchnęli
śmiechem. - Co ? - spojrzał się na wszystkich, a po chwili dołączył do
nas.
- Pan Bieber - nauczycielka spojrzała na niego jak i cała klasa. -Co u człowieka wywołuje słoniowaciznę kończyn ?
Chłopak chwile się zastanowił i odpowiedział:
- Filaria.
-
Dobrze. Dostajesz sześć - kobieta podeszła do biurka, gdzie znajdował
się dziennik. Zaczęła bazgrolić coś po nim. Jak co temat na koniec
lekcji nauczycielka wybiera jedną osobę i zadaje jej pytanie na sześć.
Wtedy wie kto uważał itp. Trochę głupie, ale co zrobić ? Po chwili
zadzwonił dzwonek. Wszyscy ruszyliśmy pod salę matematyczną..
- Idziemy dziś do skateparku ? - wyszczerzał się Chris.
- Spoko - wszyscy zgodzili się na jego propozycję.
-
To może niech każdy idzie do siebie i za pół godziny spotykamy się w
parku ? - zaproponowała Destiny. Oczywiście po raz drugi każdy się
zgodził. Wszyscy ruszyliśmy do domu..
- Mamo ! - krzyknęłam na cały dom.
- Tak córciu ? - o, to jednak jest w domu.
- Jak co to ja wychodzę i nie wiem o której wrócę.
- To zadzwoń do mnie.
- Okeejj - po tych słowach ruszyłam do siebie na górę.
Postanowiłam,
że się przebiorę. Dziś jest gorąco i powiem, że się spociłam w tych
ciuchach co mam na sobie. Wszystko z siebie ściągnęłam i ubrałam świeży
zestaw. Ubrałam na siebie szeroką białą bluzkę z myszką miki oraz
krótkie spodenki. Z szuflady wyciągnęłam jakąś biżuterie, a konkretnie to biały zegarek, bransoletkę i kolczyki w kształcie kół <klik>. W toalecie poprawiłam
makijaż rozczesałam włosy. Następnie upięłam je w niedbałego koka. Do
kieszeni spodni włożyłam telefon oraz wzięłam okulary przeciwsłoneczne <klik>, które włożyłam na nos. Gotowa wyszłam z domu.
Siedziałam na ławce w skateparku rozmyślając
o wszystkim, a ogólnie to o Justinie. Dzisiaj ani razu się do mnie nie
odezwał. Przyczyna ? Nie mam pojęcia. Jeszcze wczoraj mnie całował i
było git, luz, mega fajnie, a dziś !? Jakbym była powietrzem ! Czy ja
mam jakąś pelerynę niewidkę na sobie ? Nie ogarniam jego. Sama nie
jestem lepsza, bo też się nie odezwałam. Czemu tego nie zrobiłam ?
Dlatego, że się boje.. Nie wiem czego dokładnie, ale może tego, że on po
prostu mnie tak naprawdę nie chcę ? Może to było jednorazowe uczucie ?
Czy ja Go kocham ? Nie wiem czy to uczucie co do Niego czuje to jest
miłość czy tylko zwykłe zauroczenie. Może to się będzie nasilać, a może
te uczucie wybuchnie jak bańka mydlana ? Gdy mnie całował czułam motyle w
brzuchu. Czułam, że pragnę Go. Chciałam więcej. Co ten chłopak ze mną
robi ? Jeszcze mi brakowało problemów miłosnych. Może powinnam pogadać o
tym z przyjaciółkami ? Albo z mamą ? Nie.. Chyba jednak najbardziej bym
wolała zwierzyć się Jess i Dest.
- Jesteś na mnie zła ? - z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos...
~~~~~
Pewnie mnie zabijecie, że w takim momencie skończyłam ?
Przepraszam, ale musiałam.
Mam tyle pomysłów na to opowiadanie i nie tylko..
Od razu mówię, że jak skończę to opowiadanie to zacznę nowe.
I co Wy na to ?
A co do rozdziału to podoba się ?
Bo mi nawet się podoba..
Chciałabym poznać waszą opinię.
A no i jeżeli macie pytania to piszcie w komentarzach.
Jeżeli chcesz być powiadamiana/y o nowym rozdziale to
pisać w komach oraz podawać linki swoich blogów.
Następny rozdział pojawi się..
To od Was zależy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz