sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 16

"Czy ja go kocham"

Oczami Alice
Wstałam rano.. Wcześnie rano, bo była dopiero 4:30. W sumie to mogłabym jeszcze z godzinkę posapać, ale pewnie już nie zasnę. Postanowiłam, że wezmę prysznic i umyję włoski, ale najpierw podeszłam do szafy i wybrałam zestaw na dziś. Następnie odbyłam poranną toaletę. Wysuszyłam włosy i porządnie rozczesałam. Dziś postawiłam nic nie robić z nimi. Wyszłam z łazienki owinięta bawełnianym ręcznikiem i wzięłam przygotowane wcześniej ciuchy. Włożyłam je na siebie. Wybrałam czarne rurki, białą bluzkę z długim rękawem z napisem "I love you" oraz jakieś dodatki typu złoty pierścionek z różowym słoniem i bransoletkę <klik>. Spakowałam do swojej torby potrzebne książki, zeszyty i piórnik. Wzięłam telefon i przyglądnęłam się w nim. Dopiero teraz się zorientowałam, że nie zrobiłam makijażu. Weszłam do pomieszczenia i od razu podeszłam do lustra. Wyglądałam strasznie. Wyciągnęłam z szuflady kosmetyki i wzięłam się do roboty. Najpierw umalowałam czarnym cieniem oczy oraz podkreśliłam czarną kredką. Usta standardowo musnęłam bezbarwnym błyszczykiem oraz użyłam mojego ulubionego perfuma. Pozbierałam wszystko do kosmetyczki i schowałam na miejsce. Wzięłam moją torbę do szkoły i zeszłam na dół. Spojrzałam w kierunku kuchni i ujrzałam mamę krzątającą się w niej.
- Hej mamuś - uśmiechnęłam się do niej. Torbę rzuciłam gdzieś w przedpokoju.
- Cześć córci. Co chcesz zjeść ?
- Możeee... - przeciągnęłam słodko. - Tosty ?
- Dobrze. Już Ci robię - moja kochana mamusia zaczęła mi robić posiłek. Po chwili do kuchni wszedł ojciec.
- Hej tatuś - pocałowałam go w polik.
- Witaj Alice. Co ty taka w skowronkach ?
- Ja ? Wcale nie - odpowiedziałam szybko i od razu odwróciłam wzrok w okno.
- Jasne - zaśmiali się rodzice. No żal mi ich.
- Proszę Alice. Smacznego - kobieta podała mi posiłek oraz szklankę z sokiem pomarańczowym.
- Dziękuje - zaczęłam jeść mój posiłek.
Po zjedzeniu tostów poszłam ubrać buty. Wypadło na czarne za kostkę. Włożyłam na siebie czarną kurtkę skórzaną i byłam gotowa do wyjścia, ale wcześniej pożegnałam się z rodzicami oraz wzięłam torbę.
- Hej laski - wykrzyczał Devid i rzucił się na mnie, Jessice i Destiny.
- Siemka bracie - pocałowałam Go w policzek.
- Idziemy na lekcje ? - zapytał niskim głosem Chris. Wszyscy wybuchnęli śmiechem. - Co ? - spojrzał się na wszystkich, a po chwili dołączył do nas.
- Pan Bieber - nauczycielka spojrzała na niego jak i cała klasa. -Co u człowieka wywołuje słoniowaciznę kończyn ?
Chłopak chwile się zastanowił i odpowiedział:
- Filaria.
- Dobrze. Dostajesz sześć - kobieta podeszła do biurka, gdzie znajdował się dziennik. Zaczęła bazgrolić coś po nim. Jak co temat na koniec lekcji nauczycielka wybiera jedną osobę i zadaje jej pytanie na sześć. Wtedy wie kto uważał itp. Trochę głupie, ale co zrobić ? Po chwili zadzwonił dzwonek. Wszyscy ruszyliśmy pod salę matematyczną..
- Idziemy dziś do skateparku ? - wyszczerzał się Chris.
- Spoko - wszyscy zgodzili się na jego propozycję.
- To może niech każdy idzie do siebie i za pół godziny spotykamy się w parku ? - zaproponowała Destiny. Oczywiście po raz drugi każdy się zgodził. Wszyscy ruszyliśmy do domu..
- Mamo ! - krzyknęłam na cały dom.
- Tak córciu ? - o, to jednak jest w domu.
- Jak co to ja wychodzę i nie wiem o której wrócę.
- To zadzwoń do mnie.
- Okeejj - po tych słowach ruszyłam do siebie na górę.
Postanowiłam, że się przebiorę. Dziś jest gorąco i powiem, że się spociłam w tych ciuchach co mam na sobie. Wszystko z siebie ściągnęłam i ubrałam świeży zestaw. Ubrałam na siebie szeroką białą bluzkę z myszką miki oraz krótkie spodenki. Z szuflady wyciągnęłam jakąś biżuterie, a konkretnie to biały zegarek, bransoletkę i kolczyki w kształcie kół <klik>. W toalecie poprawiłam makijaż rozczesałam włosy. Następnie upięłam je w niedbałego koka. Do kieszeni spodni włożyłam telefon oraz wzięłam okulary przeciwsłoneczne <klik>, które włożyłam na nos. Gotowa wyszłam z domu.
Siedziałam na ławce w skateparku rozmyślając o wszystkim, a ogólnie to o Justinie. Dzisiaj ani razu się do mnie nie odezwał. Przyczyna ? Nie mam pojęcia. Jeszcze wczoraj mnie całował i było git, luz, mega fajnie, a dziś !? Jakbym była powietrzem ! Czy ja mam jakąś pelerynę niewidkę na sobie ? Nie ogarniam jego. Sama nie jestem lepsza, bo też się nie odezwałam. Czemu tego nie zrobiłam ? Dlatego, że się boje.. Nie wiem czego dokładnie, ale może tego, że on po prostu mnie tak naprawdę nie chcę ? Może to było jednorazowe uczucie ? Czy ja Go kocham ? Nie wiem czy to uczucie co do Niego czuje to jest miłość czy tylko zwykłe zauroczenie. Może to się będzie nasilać, a może te uczucie wybuchnie jak bańka mydlana ? Gdy mnie całował czułam motyle w brzuchu. Czułam, że pragnę Go. Chciałam więcej. Co ten chłopak ze mną robi ? Jeszcze mi brakowało problemów miłosnych. Może powinnam pogadać o tym z przyjaciółkami ? Albo z mamą ? Nie.. Chyba jednak najbardziej bym wolała zwierzyć się Jess i Dest.
- Jesteś na mnie zła ? - z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos...

~~~~~

Pewnie mnie zabijecie, że w takim momencie skończyłam ?
Przepraszam, ale musiałam.
Mam tyle pomysłów na to opowiadanie i nie tylko..
Od razu mówię, że jak skończę to opowiadanie to zacznę nowe.
I co Wy na to ?

A co do rozdziału to podoba się ?
Bo mi nawet się podoba..
Chciałabym poznać waszą opinię.
A no i jeżeli macie pytania to piszcie w komentarzach.

Jeżeli chcesz być powiadamiana/y o nowym rozdziale to
pisać w komach oraz podawać linki swoich blogów.

Następny rozdział pojawi się..
To od Was zależy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz