"Całkiem ładny"
Oczami Justin
Obudził
mnie dźwięk budzika. Eh.. znowu szkoła. Wstałem leniwie z łóżka i
podszedłem do garderoby. Wziąłem jakieś ciuchy i poszedłem do łazienki.
Wziąłem szybki prysznic i umyłem zęby. Ubrałem się w naszykowane ciuchy. Konkretnie w czarne rurki, białą koszulkę oraz błękitna koszulę. Nałożyłem jeszcze różowe supry <klik>. Spakowałem
do torby potrzebne książki itp. Ze stolika wziąłem komórkę, zegarek i
klucze. Zszedłem na dół biorąc ze sobą torbę. Zegarek wskazywał 7.
Postanowiłem iść po przyjaciół..
Wszyscy
weszliśmy do sali biologicznej. Nienawidzę tego przedmiotu. Standardowo
usiadłem w ostatniej ławce razem z Devidem. Baba zaczęła sprawdzać
obecność. Nie było 4 osób z 24. Lekcja mi się strasznie dłużyła i cały
czas rysowałem coś po podręczniku.
- 4 dni później, piątek -
Oczami Chrisa
-
Dobranoc syneczku. Baw się dobrze - matka pocałowała mnie jeszcze w
moją główkę i wreszcie wyszli. A więc.. moi starzy poszli do swoich
przyjaciół. Nie wiem po co. No, ale w sumie to fajnie, bo pozwolili mi
zaprosić kolegów. Oczywiście dali mi jakieś tam kazania, ale po co ? I
tak będę robić co chcę. Jeżeli chodzi o moją kochaną siostrzyczkę
Caitlin to poszła na imprezę do Diny. Też byłem zaproszony, ale nie mam
zamiaru iść. Przecież to mój wróg. Ciekawe w ogóle co za cioty przyjdą.
Ciekawe, ciekawe.. Myślę, że dużo, bo przecież każdy chcę być "fajny" i
się przyjaźnić z plastikami. Szkoda, że nikt nie myśli. Przecież
"przyjaźnić" się z nimi to pokazujesz jaki jesteś naiwny, głupi i
bezmyślny. Bezsensu.. no niestety są tacy ludzie na świecie i jest ich
dość sporo. Ale cóż. Jak chcę być tacy to niech będą. To chore, ale co
poradzić. Panny Diny impreza nie może być fajna, bo mnie nie będzie. Jak
to się mówi jest Chris jest impreza.
Postanowiłem
wreszcie ruszyć dupę i przygotować jakieś żarełko. Wziąłem chipsy,
żelki, cukierki itp. oraz napoje. Wszystko położyłem na stolik w
salonie. Potem wyciągnąłem jeszcze szklanki i postawiłem je obok
jedzenia. Po chwili zadzwonił dzwonek. Byli to chłopaki..
-
To co oglądamy !? - krzyknął na cały dom Mike. No tak.. jak zwykle mamy
problem z wybraniem filmu, ale kto go nie ma ? Po jakiś 15 minutach
wybraliśmy "Kod nieśmiertelności".
- sobota -
Obudziłem
się około ósmej. W sumie to wszyscy o tej porze wstali. Trochę
wcześnie, ale moi starzy mają być za jakąś godzinę, a trzeba jeszcze
posprzątać.
Po
jakiś czterdziestu minutach wszystko było posprzątane, a kumple już
poszli. Został tylko Justin, ponieważ chciał ze mną pogadać. Ciekawe o
czym. Chwile po wyjściu goście przybyli do domciu rodzice. Przywitaliśmy
się z nimi, ale od razu poszliśmy na górę do mojego pokoju. Ruchem ręki
kazałem mu usiąść na łóżku. Posłuchał mnie, a ja zająłem miejsce na
krześle obrotowym. Przesunąłem się z nim do przyjaciela.
- poniedziałek -
Oczami Alice
Oczami Alice
I
znowu początek tygodnia. No niestety, ale co zrobić. Wygramoliłam się z
mojego ukochanego łóżeczka i ruszyłam wolnym krokiem do garderoby.
Wzięłam jakieś ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i zrobiłam
makijaż. Dziś ubrałam się w czarne rurki, niebieską bluzkę na ramiączkach, szary sweterek oraz białe trampki <klik>. Następnie wyprostowałam włosy. Podeszłam do komody w pokoju i wyciągnęłam z szuflady różowe kolczyki oraz okularu, które nałożyłam na głowę. Schodząc na dół wzięłam torbę do szkoły.
-
Hej - Justin przytulił dziewczyny, z chłopakami przywitał się jakimś
tam "męskim" uściskiem, a ze mną całusem w policzek. Po chwili
zorientowałam się, że stoi przy nas pewien chłopak. Przyglądał on się
wszystkim włącznie ze mną - A w ogóle to mój przyjaciel Ryan - Bieber
przedstawił Rayanowi swoich przyjaciół. Teraz już wiedziałam dokładnie
kto to jest...
Wszyscy siedzimy na stołówce. Nie ma z nami tylko Ryana, bo musiał porozmawiać z wychowawczynią itp.
- Przystojny ten Ryan - wyszczerzała się Jes.
- Hahaha.. no co ty ? - zaczął się śmiać Chaz.
- Całkiem ładny jest - uśmiechnęłam się do Jessici. Musze przyznać. Chłopak jest ładny.
- Czy ja wiem ? - odezwała się Dest. Z ciemnowłosą spojrzałyśmy na nią jak na głupią - No co ? Przecież są ładniejsi od niego.
- Na przykład ja - powiedział Devid.
- Hahahaha.. Ty ? Przystojny ? Przestań - zaczął się brechtać Chris.
- Jasne braciszku. Jesteś najpiękniejszy - wytknęłam język Devidowi.
- Ej.. ale tak na serio Ryan jest spoko. Weź mnie Justin z nim umów - wyszczerzała się Dest w stronę Justina.
- Pf.. nie ma tak szybko kochana - uśmiechnęłam się do niej.
- Haha.. podzielimy się. Ja będę go mieć poniedziałki, środy, piątki i niedziele, a ty resztę.
- Nie ma tak. Ty masz dzień więcej.
-Trudno. Pierwsza poprosiłam o to Justin więc.. - spojrzała na chłopaka, a j razem z nią.
- Jasne - powiedział smutny i odszedł. Za nim poszedł Chris i Devid.
- Co mu ? - zapytał Jey.
- A bo ja wiem ? - opowiedział pytaniem Chaz. Wszyscy ruszyliśmy na następną lekcję czyli chemię.
Całą lekcję zastanawiałam się o co chodzi Justinowi. Tak jakoś dziwnie się zachował. Nie wiedziałam co o tym myśleć..
~~~~~
No i mamy rozdział 14 ^^
Mi osobiście się nie za bardzo podoba rozdział -_- a Wam ? ;>
Następny rozdział nie wiem kiedy się pojawi..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz