sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 11

"Będziesz miała przejebane "

Oczami Justina
Wkurwiony wszedłem do domu. Rzuciłem torbę gdzieś z boku. Od razu matka wyszła z kuchni i się spytała co się stało. Nie chciało mi się z nią gadać. Powiedziałem jej, że wychodzę. Postanowiłem, że odwiedzę Dine. Wsiadłem do samochodu <klik> i odjechałem z piskiem opon. Po 20 minutach byłem obok jej chaty. Zapukałem w drzwi. Otworzyła mi we własnej osobie panna Flertoy.
- Co ty kurwa odpierdalasz !? - od razu na nią zacząłem się drzeć.
- O co ci chodzi skarbie ? - uśmiechnęła się i podeszła do mnie. Od razu się odsunąłem od niej.
- Jeszcze raz mnie tak nazwiesz, a pożałujesz. I spróbujesz dotknąć Alice chociaż małym paluszkiem to będziesz miała przejebane. A za to co dziś zrobiłaś to już w ogóle.
- Przestań tak mówić ! - krzyknęła - przecież wiem, że mnie kochasz - chciała mnie pocałować, ale ja ją odepchnąłem od siebie.
- Wybij to se z głowy, że Cię nie kocham i nigdy nie będę ! - cały zagotowany odjechałem samochodem do domu. 
- pięć dni później, sobota -
Oczami Alice 
Jakoś się złożyło, że moi rodzice zaprzyjaźnili się z państwem Bieber. Ciekawe, co nie ? Dziś jesteśmy zaproszeni do nich na kolację. Mamy być na 19, a jest 17. Postanowiłam, że pójdę wziąć prysznic i umyję głowę. Jak powiedziałam tak zrobiłam. Wysuszyłam dokładnie włosy i wytarłam ciało. Poszłam do garderoby i wybrałam czerwoną sukienkę <klik>. Ubrałam ją na siebie. Do tego wzięłam kolczyki i naszyjnik srebrny. Buty ubrałam czarne na obcasie. Torebka była w kolorze butów. Włosy wyprostowałam i ułożyłam dokładnie grzywkę. <klik, sory za napis, ale nie mogłam znaleźć bez ;/>. Oczy umalowałam czarnym cieniem, rzęsy machnęłam tuszem i podkreśliłam maskarą. Usta wymalowałam czerwoną szminką, a potem delikatnie ja rozjaśniłam błyszczykiem bezbarwnym. Wyperfumowałam się jeszcze i przyjrzałam w lustrze. Musze przyznać, że wyglądałam całkiem ładnie. Uśmiechnęłam się szeroko do siebie. Schowałam do torebki potrzebne rzeczy i zeszłam na dół. Matka miała na sobie niebieską sukienkę ze srebrnymi dodatkami <klik>. Wyglądała pięknie. Ojciec ubrał granatowy garnitur, aby pasować do żony. Wyszliśmy z domu. Moja rodzicielka zamknęła dom. Pojechaliśmy do rezydencji Bieberów.
Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy z pojazdu, a moim oczom ukazała się wielka willa. Jeszcze większa niż moja. Zatkało mnie. No, ale przecież mieszka tu gwiazda i jednocześnie mój przyjaciel. Tata zadzwonił domofonem i weszliśmy przez bramę. W progu stali już państwo Bieber.
- Witajcie - ucałowała nas kobieta i mężczyzna. Pani Pattie miała na sobie czarną sukienkę <klik>, a pan Jeremy miał tego samego koloru garnitur.
- To jest nasza córka, Alice - przywitałam się grzecznie.
- Ah, Justin nam o Tobie opowiadał - mrugnęła mi oczko, a ja się zawstydziłam.
- Wejdźcie - wszyscy weszliśmy do środka..

~~~~~

Na początek przepraszam za błędy i że taki krótki no,
ale więcej szczegółów zostawiłam na następny rozdział.

Dziękuje bardzo za komentarze ;*

Możliwe, że dziś pojawi się kolejny rozdział, ale musi być przynajmniej
3 komy ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz