"Skończ z tym wszystkim"
Oczami Justina
Całą noc nie spałem. Myślałem o Ryanie i o słowach przyjaciółki ".. jeżeli Ci na nim zależy to pogadaj z nim, ale tak na serio. Spotkaj się z nim i mu pomóż !". Pomagałem mu setki razy, ale on odrzucał moją pomoc. Tym razem muszę inaczej spróbować. Zmuszę go do rzucenia narkotyków, fajek i alkoholu. Nawet jeżeli on nie będzie chciał ze mną rozmawiać to i tak wszystko mu powiem. Mam nadzieję, że mi się uda odzyskać starego przyjaciela. Nie chcę żeby umarł tak jak jego ojciec. Ma on tylko matkę, bo reszta rodziny się do nich nie odzywa z powodu ich nałogu. No nie dziwię się za bardzo, ale mogliby im pomóc. Ryan ma tylko mnie, bo jego "..prawdziwi przyjaciele.." wciągają go do tego jeszcze bardziej. Musiałbym odciągnąć go od nich, ale jak ? Muszę po prostu przemówić do rozsądku Ryana. Będzie to trudne, ale muszę to zrobić. Chociaż spróbować..
Przemyślałem też sprawę z Alice. Z mojej strony było to głupie. No, bo przecież znam laskę miesiąc i tak, żeby od razu się z nią lizać ? Nie chciałbym zniszczyć naszej przyjaźni. Czy ja się zakochałem ? Nie, nie można tego nazwać miłością. Mogę powiedzieć, że mi się podoba. Co będzie dalej to nie wiem. Myślę, że ona jest inna, wyjątkowa. Odkąd ją poznałem każdej nocy o niej myślę.. Dziwne to, ale cóż. Może to minie, albo się pogłębi ? Tego się boję. Zobaczymy co przyniesie los...
Postanowiłem, że zadzwonię do Ryana. Wybrałem jego numer i wcisnąłem zieloną słuchawkę. Odebrał po pięciu sygnałach..
/rozmowa telefoniczna, Justin-Ryan/
- Halo ? - powiedział zaspanym głosem. Pewnie go obudziłem.
- Hej.
- Po co dzwonisz ?
- Chcę się spotkać, porozmawiać - odpowiedziałem stanowczo.
- Nie mamy o czym.
- Właśnie, że mamy. Musisz mnie wysłuchać.
- Kiedy ?
- Dziś o 19 w parku.
- Ok. Nara.
/koniec rozmowy telefonicznej/
Normalnie mnie zdziwiło, że się zgodził. Nie mam pojęcia co bym zrobił, gdyby odmówił.
Jest dopiero 9. Postanowiłem, że wezmę prysznic. Jak powiedziałem tak zrobiłem. Następnie wybrałem ciuchy z garderoby. Postanowiłem, że ubiorę białe rurki oraz czarną koszulkę. Wziąłem jeszcze zegarek i okulary przeciwsłoneczne <klik>. Komórkę oraz klucze od samochodu schowałem do kieszeni <klik>. Zszedłem na dół w celu zjedzenia śniadania. Postanowiłem zjeść grzanki z serem. Po 30 minutach byłem już najedzony. Spojrzałem na zegarek i była dopiero 12.
- Ale ten czas wolno płynie - wydarłem się na cały dom. Dobrze, że nikogo nie było.
Usiadłem wygodnie na sofie i włączyłem MTV. Leciało "Co na to tato". Akurat się zaczęło więc obejrzałem to.
Telewizję oglądałem do 16. Właśnie do domu wróciła mama. Dałem jej całusa w polik i poszliśmy razem do kuchni zrobić jakiś obiad. Postanowiliśmy zrobić zapiekankę z makaronem i szynką. Moja rodzicielka zrobiła sos, a ja przygotowałem naczynie żaroodporne. Wysmarowałem masłem całą powierzchnię i wsypałem makaron. Następnie pokroiłem szynkę. Kobieta wlała sos oraz wrzuciła szynkę i ser. Wstawiła do piekarnika na 40 minut. Zaczęliśmy rozpakowywać siatki. Wszystko zajęło nam pół godziny. Po chwili wrócił ojciec. Ze swoją żoną przywitał się czułym całusem, a do mnie rzucił tylko "Cześć synu". Ale miło z jego strony.
Po 30 minutach wszyscy usiedliśmy do stołu. Matka podała wszystkim posziłek. Zjadłem go w szybkim tempie. Odłożyłem naczynia do zmywarki. Następnie poszedłem ubrać buty i kurtkę. Powiedziałem rodzicom, że wychodzę. Nie robili mi wywiadu więc się ucieszyłem. Wsiadłem do auta i pojechałem do parku. Droga zajęła mi 10 minut. Z daleka spostrzegłem sylwetkę dość znaną. Domyśliłem się, że to Ryan. Podszedłem do niego.
- Siema - obrócił się w moją stronę. Odpowiedział mi tym samym.
- O czym chcesz rozmawiać ? Znowu będziesz mi mówić co mam robić ? - zaczął drzeć się na mnie. Postanowiłem zacząć mój monolog.
- Chcę Ci pomóc. Ja wiem, że ty nie dajesz sobie rady z tym wszystkim, ale musisz przynajmniej spróbować z tym skończyć ! Chcesz zginąć jak ojciec ? - zamilkłem na moment - jeżeli tak to powodzenia. Chcesz zostawić swoją matkę ? Musisz jej pomóc, ale najpierw musisz zrobić coś ze sobą ! Wiem, że to nie jest takie proste i raz, dwa z tym skończysz. Musisz przestać zadawać się z tymi ludźmi, którzy Cię do tego wciągają. Skończ z tym wszystkim raz na zawsze ! Jesteś zbyt młody, żeby umrzeć. Chcę Ci pomóc, bo jesteś dla mnie ważny. Zawsze byłeś, jesteś i będziesz moim przyjacielem. Nie chcę Cię stracić. Zrozum - spojrzałem na niego i dostrzegłem kilka łez spływające po jego polikach. Normalnie mnie zatkało. Ja to jestem jakimś psychologiem.
- Justin.. Przepraszam Cię za ten list i za to wszystko co Ci zrobiłem. Ja nie chciałem. Teraz ty mi uświadomiłeś, że źle robię. Skończę z tym, ale potrzebuje pomocy.
- Oczywiście, że Ci pomogę - uśmiechnąłem się do niego.
- Dzięki - odwzajemnił. Przytuliłem go jak starego przyjaciela. Poczułem się jak dawniej..
Oczami Ryana (wow ;o, inne oczka ;D)
Justin ma rację. Muszę skończyć z tym wszystkim. Narkotykami, alkoholem i papierosami. Koniec z tym ! Mam nadzieję, że mi się uda i pomogę mojej mamie. "Przyjaźń" z kolesiami od dragów nie była prawdziwa. Justin to mój prawdziwy przyjaciel. Żałuję, że napisałem do niego ten list, bo przecież on zawsze chciał mi pomóc z nałogiem, a ja odrzucałem go. Gdybym mógł cofnąć czas i wszytko inaczej potoczyć. Na pewno bym inaczej się zachował.
Całą noc nie spałem. Myślałem o Ryanie i o słowach przyjaciółki ".. jeżeli Ci na nim zależy to pogadaj z nim, ale tak na serio. Spotkaj się z nim i mu pomóż !". Pomagałem mu setki razy, ale on odrzucał moją pomoc. Tym razem muszę inaczej spróbować. Zmuszę go do rzucenia narkotyków, fajek i alkoholu. Nawet jeżeli on nie będzie chciał ze mną rozmawiać to i tak wszystko mu powiem. Mam nadzieję, że mi się uda odzyskać starego przyjaciela. Nie chcę żeby umarł tak jak jego ojciec. Ma on tylko matkę, bo reszta rodziny się do nich nie odzywa z powodu ich nałogu. No nie dziwię się za bardzo, ale mogliby im pomóc. Ryan ma tylko mnie, bo jego "..prawdziwi przyjaciele.." wciągają go do tego jeszcze bardziej. Musiałbym odciągnąć go od nich, ale jak ? Muszę po prostu przemówić do rozsądku Ryana. Będzie to trudne, ale muszę to zrobić. Chociaż spróbować..
Przemyślałem też sprawę z Alice. Z mojej strony było to głupie. No, bo przecież znam laskę miesiąc i tak, żeby od razu się z nią lizać ? Nie chciałbym zniszczyć naszej przyjaźni. Czy ja się zakochałem ? Nie, nie można tego nazwać miłością. Mogę powiedzieć, że mi się podoba. Co będzie dalej to nie wiem. Myślę, że ona jest inna, wyjątkowa. Odkąd ją poznałem każdej nocy o niej myślę.. Dziwne to, ale cóż. Może to minie, albo się pogłębi ? Tego się boję. Zobaczymy co przyniesie los...
Postanowiłem, że zadzwonię do Ryana. Wybrałem jego numer i wcisnąłem zieloną słuchawkę. Odebrał po pięciu sygnałach..
/rozmowa telefoniczna, Justin-Ryan/
- Halo ? - powiedział zaspanym głosem. Pewnie go obudziłem.
- Hej.
- Po co dzwonisz ?
- Chcę się spotkać, porozmawiać - odpowiedziałem stanowczo.
- Nie mamy o czym.
- Właśnie, że mamy. Musisz mnie wysłuchać.
- Kiedy ?
- Dziś o 19 w parku.
- Ok. Nara.
/koniec rozmowy telefonicznej/
Normalnie mnie zdziwiło, że się zgodził. Nie mam pojęcia co bym zrobił, gdyby odmówił.
Jest dopiero 9. Postanowiłem, że wezmę prysznic. Jak powiedziałem tak zrobiłem. Następnie wybrałem ciuchy z garderoby. Postanowiłem, że ubiorę białe rurki oraz czarną koszulkę. Wziąłem jeszcze zegarek i okulary przeciwsłoneczne <klik>. Komórkę oraz klucze od samochodu schowałem do kieszeni <klik>. Zszedłem na dół w celu zjedzenia śniadania. Postanowiłem zjeść grzanki z serem. Po 30 minutach byłem już najedzony. Spojrzałem na zegarek i była dopiero 12.
- Ale ten czas wolno płynie - wydarłem się na cały dom. Dobrze, że nikogo nie było.
Usiadłem wygodnie na sofie i włączyłem MTV. Leciało "Co na to tato". Akurat się zaczęło więc obejrzałem to.
Telewizję oglądałem do 16. Właśnie do domu wróciła mama. Dałem jej całusa w polik i poszliśmy razem do kuchni zrobić jakiś obiad. Postanowiliśmy zrobić zapiekankę z makaronem i szynką. Moja rodzicielka zrobiła sos, a ja przygotowałem naczynie żaroodporne. Wysmarowałem masłem całą powierzchnię i wsypałem makaron. Następnie pokroiłem szynkę. Kobieta wlała sos oraz wrzuciła szynkę i ser. Wstawiła do piekarnika na 40 minut. Zaczęliśmy rozpakowywać siatki. Wszystko zajęło nam pół godziny. Po chwili wrócił ojciec. Ze swoją żoną przywitał się czułym całusem, a do mnie rzucił tylko "Cześć synu". Ale miło z jego strony.
Po 30 minutach wszyscy usiedliśmy do stołu. Matka podała wszystkim posziłek. Zjadłem go w szybkim tempie. Odłożyłem naczynia do zmywarki. Następnie poszedłem ubrać buty i kurtkę. Powiedziałem rodzicom, że wychodzę. Nie robili mi wywiadu więc się ucieszyłem. Wsiadłem do auta i pojechałem do parku. Droga zajęła mi 10 minut. Z daleka spostrzegłem sylwetkę dość znaną. Domyśliłem się, że to Ryan. Podszedłem do niego.
- Siema - obrócił się w moją stronę. Odpowiedział mi tym samym.
- O czym chcesz rozmawiać ? Znowu będziesz mi mówić co mam robić ? - zaczął drzeć się na mnie. Postanowiłem zacząć mój monolog.
- Chcę Ci pomóc. Ja wiem, że ty nie dajesz sobie rady z tym wszystkim, ale musisz przynajmniej spróbować z tym skończyć ! Chcesz zginąć jak ojciec ? - zamilkłem na moment - jeżeli tak to powodzenia. Chcesz zostawić swoją matkę ? Musisz jej pomóc, ale najpierw musisz zrobić coś ze sobą ! Wiem, że to nie jest takie proste i raz, dwa z tym skończysz. Musisz przestać zadawać się z tymi ludźmi, którzy Cię do tego wciągają. Skończ z tym wszystkim raz na zawsze ! Jesteś zbyt młody, żeby umrzeć. Chcę Ci pomóc, bo jesteś dla mnie ważny. Zawsze byłeś, jesteś i będziesz moim przyjacielem. Nie chcę Cię stracić. Zrozum - spojrzałem na niego i dostrzegłem kilka łez spływające po jego polikach. Normalnie mnie zatkało. Ja to jestem jakimś psychologiem.
- Justin.. Przepraszam Cię za ten list i za to wszystko co Ci zrobiłem. Ja nie chciałem. Teraz ty mi uświadomiłeś, że źle robię. Skończę z tym, ale potrzebuje pomocy.
- Oczywiście, że Ci pomogę - uśmiechnąłem się do niego.
- Dzięki - odwzajemnił. Przytuliłem go jak starego przyjaciela. Poczułem się jak dawniej..
Oczami Ryana (wow ;o, inne oczka ;D)
Justin ma rację. Muszę skończyć z tym wszystkim. Narkotykami, alkoholem i papierosami. Koniec z tym ! Mam nadzieję, że mi się uda i pomogę mojej mamie. "Przyjaźń" z kolesiami od dragów nie była prawdziwa. Justin to mój prawdziwy przyjaciel. Żałuję, że napisałem do niego ten list, bo przecież on zawsze chciał mi pomóc z nałogiem, a ja odrzucałem go. Gdybym mógł cofnąć czas i wszytko inaczej potoczyć. Na pewno bym inaczej się zachował.
~~~~~
Przepraszam, że tak dawno dodawałam notkę, ale nie mam czasu.
Jeżeli chodzi o rozdział to nawet mi się podoba, a Wam ? ;>
nn. = 7 kom. lub w pt. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz