sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 23

"Kocham cię"

narracja trzecioosobowa
Słońce nie dawało spać dziewczynie. Otworzyła leniwie oczy delikatnie je pocierając palcami. Nie lubiła, gdy promienie słoneczne świeciły jej prosto w oczy. Pech chciał, że żaluzje nie były zasłonięte. Odwróciła się w drugą stronę i zauważyła swojego śpiącego królewicza. Mimowolnie na jej twarzy pojawił się uśmiech. Chłopak miał delikatnie rozchylone wargi, a jego włosy wyglądały przezabawnie.  Każdy był wygięty w inną stronę. Był on wtulony w jej ciało. Alice chciała iść do łazienki jednak uniemożliwiał jej to Justin. Delikatnie wzięła jego dłonie z jej tali na bok. Nie chciała by się obudził. Po chwili mogła stanęła na podłogę. Rozciągnęła się i poszła do toalety biorąc ze sobą rzeczy. Odświeżyła się biorąc szybki prysznic. Rozczesał włosy szczotką po czym przepłukała jamę ustną. Była zła na siebie, że nie wzięła ze sobą kosmetyków. Jej zdaniem wyglądała strasznie. Tusz, którym były pomalowane rzęsy delikatnie się rozmazał. Westchnęła. Ubrała się we wczorajsze ciuchy, którymi były czarne krótkie spodenki i fioletowa bluzka na ramiączkach. Wyszła z pomieszczenia. Bluzkę w której spała położyła na krześle. Jej chłopak jeszcze słodko spał. Nie miała serca go budzić, ale jednak to zrobiła. Usiadła na jego brzuchu okrakiem nachylając się nad jego twarzą. Myślała, że Justin się zbudzi, ale się myliła. Musiała coś innego wymyślić. Musnęła delikatnie jego wargi. Wiedziała, że od razu wstanie i tak też było. Chłopak otworzył oczy przecierając je opuszkami palców. Uśmiechnął się do niej szeroko.
- Tak to byś mogła zawsze mnie budzić. - chciał ją pocałować, ale dziewczyna odsunęła od niego twarz.
- Chciałbyś. - wytknęła do niego język. Szatyn jeszcze bardziej zapragnął jej ust.
Delikatnie rzucił ją na drugi bok łóżka przytrzymując jej nadgarstki. Patrząc w oczy uśmiechali się do siebie nawzajem. Dziewczyna kochała patrzeć na jego piękne tęczówki. Nie potrafiła tak po prostu oderwać od niego wzroku. Przegryzła dolną wargę. Po chwili piosenkarz złączył ich usta w namiętnym pocałunku. Puścił jej ręce. Dziewczyna jedną rękę położyła na jego karku, a drugą wplątała w jego włosy. Chłopak swoje dłonie położył na jej plecach. Niestety jak to bywa w domu Bieberów zawsze ktoś im musi przerwać i tym razem była to Pattie. Jak zwykle wchodzi do pokoju syna bez pukania. Justin nic se nie robiąc z wizyty matki dalej całował swoją dziewczynę. Jednak, gdy pani Malltte chrząknęła para niechętnie się od siebie oderwała. Na policzkach Alice pojawiły się dwa rumienicę. Zakryła twarz poduszką. Nie chciała by ktokolwiek to widział. Chłopak spojrzał wrogim spojrzeniem na nią matkę. W tamtej chwili mógł ją udusić za to, że przerwała im już kolejny raz z rzędu.
- Zrobiłam śniadanie. - odparła po czym wyszła zamykając drzwiami.
Dziewczyna wybuchła śmiechem. Wiedziała, że teraz jej ukochany będzie wkurzony na matkę i, gdy tylko zejdzie na dół to wybuchnie wojna. Wiedziała również, że wygarnie jej to, że do pokoju się nie wchodzi bez pukania. Alice wzięła kilka wdechów i rzuciła poduszkę gdzieś na bok. Szatyn spojrzał na nią pytającym spojrzeniem, a ona tylko się uśmiechnęła. Oczywiście na twarzy piosenkarz również pojawił się uśmiech. Nie potrafił nie odwzajemnić. [..]
Po skończonym wspólnym śniadaniu Justin postanowił odprowadzić ukochaną do domu. Nie mógł ją puścić samą. Nawet jeżeli jest jasno. Po prostu, gdyby jej się coś stało miałby wyrzuty sumienia.
Dziewczyna pożegnała się z rodzicami chłopaka po czym wyszli razem trzymając się za ręce. W czasie drogi nic nie mówili tylko uśmiechali się do siebie nawzajem. Wszyscy przechodni patrzyli na nich. Ludziom uśmiechy same wkradały się na twarze. Jakby pierwszy raz widzieli tak szczęśliwą parę. Może tak było, ale nikt nie wiedział, że oboje mają problemy. Tak wielkie problemy, że w każdej chwili może się wszystko zepsuć i rozpłynąć jak bańka mydlana. Nie chcieli, żeby cokolwiek zniszczyło ich szczęście, a jednak tak było. Był im Jeydon. Justin bał się go jak nikogo w życiu. Nie chciał, aby on odebrał mu całe jego życie, które tak bardzo kocha. Będzie robić wszystko by Wale nie tknął jego skarba. Zależy mu na niej i nie chcę jej stracić. Chłopak dobrze wiedział jaki jest Jeydon od początku ich przyjaźnij. W sumie to Justin nie potrafił nigdy go nazwać przyjacielem, ale jednak to robił. Nie ufał mu i nie chciał ufać. Można by było zacytować ich przyjaźń, ponieważ piosenkarz od pierwszego ich spotkania wiedział, że będzie chciał spieprzyć mu życie. Jego słowa były prawdą. Już dawno pragnął mu wszystko wygarnąć, ale nie potrafił. Teraz jest inaczej. Chętnie by poszedł teraz do niego i powiedział co o nim naprawdę myśli, a potem oznajmił to wszystko przyjaciołom, którzy myślą, że Wale jest spoko gościem. Pozory jednak mylą. Szatyn chyba jako jedyny wiedział jaki jest naprawdę. W głowie mu tylko alkohol i seks. Nie potrafił on jednak zrozumieć jak seks z pierwszą lepszą dziewczyną, bo tak w jego przypadku można je nazwać, daje radość. Jeszcze po alkoholu. Chodził na imprezy, gdy tylko miał okazję. Justin nie raz mu mówił, żeby z tym skończył, ale on się wypierał. Miał go dość i se odpuścił, ale teraz nie potrafi. Gdy usłyszał od niego słowa "Przelecą twoją laskę tak czy inaczej".. Wielka gula w gardle mu stanęła. Nie potrafił nic powiedzieć. Wyszedł z jego domu ze łzami w oczach. Wtedy wiedział, że musi chronić Alice jak najlepiej.
Po dziesięciu minutach byli pod domem. Chłopak objął dziewczynę w tali i przyciągnął do siebie. Chciał ją pocałować na pożegnanie, ale Alice jak zwykle musiała coś powiedzieć. Czasami go to bawiło.
- Może byś wszedł ze mną ? - zapytała przegryzając delikatnie dolną wargę. Chłopak szeroką się uśmiechnął. Brunetka pociągnęła szatyna za rękę i zadzwoniła dzwonkiem. Drzwi otworzyła im rozpromieniona ciocia. Przytuliła towarzysza chrześniaczki, a ją ucałowała. Weszli do środka. Alice zauważyła wujka za którym bardzo tęskniła. Nie widziała go prawie przez pół roku. Przytuliła go mocno po czym przedstawiła swojego chłopaka. Mężczyzna był uradowany, gdy zobaczył Justina Biebera. Zawsze chciał go zobaczyć. Można by było powiedzieć, że był on jego fanem, a to tylko dlatego, że podziwia go takim jakim był i jest.
Para poszła na górę do pokoju dziewczyny. Justin od razu położył się na łóżko. Alice tylko zaśmiała się i usiadła na fotelu, który znajdował się w rogu pokoju. Piosenkarz nie mógł zrozumieć dlaczego nie usiadła obok niego tylko sto kilometrów dalej. Nie lubił, gdy nie było jej przy nim. Zawsze chciałby mieć ją obok i móc patrzeć na nią wieki. Wstał z łóżka i podszedł do niej. Nachylił się nad nią opierając rękoma na bokach zapytał;
- Czemu nie usiadłaś obok ?
- Bo dlatego. - wytknęła mu język po czym odepchnęła go od siebie i pobiegła do okna. Zaśmiała się przesłodko. Szatyn odwrócił się w jej stronę zakładając ręce na torsie. Spojrzał na nią z rozbawionym wzrokiem. Dziewczyna usiadła na łóżko. Chłopak stanął naprzeciw niej po czym popchnął ją na łóżko i zaczął łaskotać. Nie lubiła tego. Zawsze ją to rozbawiało. Śmiała się na całe gardło.
- Proszę, puść mnie ! - krzyczała. Wysłuchał jej prośby i puścił ukochaną. Popatrzył w jej oczy i zapytał;
- Co będę z tego miał ?
- Wszystko, ale zejdź ze mnie. - posłusznie zszedł z niej, a ona szybko czmychnęła do łazienki zamykając się na klucz. Chłopak nie był zadowolony z tego co zrobiła, a wręcz przeciwnie. Pozwolił jej tak po prostu uciec. Westchnął i stanął obok drzwi. Zapukał dwa razy i powiedział;
- Pożałujesz kotek. - uśmiechnął się pod nosem po czym opadł na fotel na którym wcześniej siedziała Alice. Odchylił głowę do tyłu i zamknął oczy. Ręce założył sobie nad głową. Zaczął rozmyślać tym razem o Ryanie. Był ciekawy co u niego słychać. Dawno nie gadali ze sobą. Wie tylko tyle, że powinien przylecieć za jakieś sześć dni. Modlił się w duchu, aby było z nim wszystko w porządku. Bał się tego, że jak wróci znowu zacznie brać. Chciał odgonić tą myśl, ale nie udawało się mu. I tym razem musiał go pilnować by nic mu nie strzeliło do głowy.Wiedział, że może mu się nie udać pilnować dwie ważne osoby w jego życiu, ale musiał. Ryan był dla niego jak brat. Zresztą Chris i Devid również. To tej trójce przyjaciół ufał najbardziej i kochał jak rodzinę. Zrobiłby dla nic wszystko, lecz czy to możliwe ? Tak, bo dla Justina wszystko było możliwe. Nie mógł pozwolić by jego bliskim stała się krzywda..
Dziewczyna wyszła z łazienki cicho zamykając za sobą drzwi. Podeszła do chłopaka i od razu się uśmiechała. Jego widok przyprawiał na jej twarzy uśmiech. Usiadła na nim okrakiem po czym wtuliła się w jego ciało. Kąciki ust chłopaka podniosły się ku górze, gdy poczuł jak jego skarb się przytula do niego. Położył swoje dłonie na jej plecach i zaczął nimi jeździć z góry na dół.
- Kocham cię Ali. - pocałował dziewczynę w głowę. Odwróciła głowę tak, aby mogła spojrzeć w jego oczy. Rękoma złapała jego twarz po czym szepnęła.
-Ja też cię kocham Jus. - uśmiechnął się do niej, a brunetka wpiła się w jego usta zachłannie. Był on zaskoczony jej zachowaniem, ale podobało mu się to. Odwzajemnił. Pocałunek stawał się coraz bardziej namiętny, ale oni nie mieli zamiar tego przerywać. Nie mieli zamiaru także współżyć ze sobą. Nie byli na to gotowi. Za wcześnie. Zresztą nie zależało im na tym. Najważniejsze było dla nich to, że czują do siebie to samo. Dla nich liczyła się miłość. Kochali siebie nawzajem i nie chcieli, aby cokolwiek lub ktokolwiek im to zepsuł. Wiedzieli jednak, że tak może się zdarzyć. Mieli oni jednak nadzieję, że przezwyciężą wszystko.
Po chwili usłyszeli pukanie. Niechętnie się oderwali. Ich oddechy były przyspieszone. Dziewczyna nabrała kilka wdechów i wypuściła kilka wydechów po czym powiedziała ciche "proszę". Chrzestna Alice weszła do pokoju. Spojrzała na nich z uśmiechem. Justin zrobił się cały czerwony. W tamtym momencie nie miał jak się zakryć. Zrobiło mu się głupio. Kobieta zauważyła to i postanowiła tylko powiedzieć to co miała i wyjść. Tak też zrobiła.
- Wychodzę z wujkiem. Wrócimy wieczorem. Bądźcie grzeczni. - wyszła z pokoju zostawiając ich samych. Alice wyszczerzała się do chłopaka po czym wybuchła śmiechem. Zignorował ją.
- Haha. Bardzo śmieszne. - oburzył się. Odwrócił twarz do ściany i zaczął jej się przyglądać.
- No nie obrażaj się mój królewiczu. - po raz kolejny się zaśmiała. Spojrzał on na nią rozbawionym spojrzeniem. Brunetka musnęła jego usta i wstała z jego kolan. - Obejrzymy jakiś film ? - chłopak pokiwał twierdząco głową. Zaczęli oni przeglądać wszystkie filmy i po kilku minutach wybrali jakiś horror. Niebieskooka włożyła płytę do odtwarzacza dvd. Wzięła chłopaka za rękę i wyszli z pokoju.
- Gdzie idziemy ? - zapytał, gdy chodzili schodami w dół.
- Po picie. Zaschło mi w gardle.
- Trzeba było tak zachłannie mnie nie całować. - zaśmiał się zwycięsko. Wiedział dobrze, że trafił w dobry punkt, aby wkurzyć dziewczynę. Uwielbiał, gdy ona udawała obrażoną.
- Ja ? - spojrzała na niego. - Sprowokowałeś mnie ! - krzyknęła, gdy byli już w kuchni.
- Wiem, że jestem taki pociągający. - ostanie słowo powiedział najseksowniej jak umiał. Wiedział, że znów ją sprowokował. Alice od razu zrobiło się gorąco. Usiadła na krześle i zakryła twarz w dłoniach. Nie mogła na niego spojrzeć, bo by się od razu na niego rzuciła.
- Znowu to robisz. - powiedziała groźnie. Justin usiadł na przeciw i przyglądał jej się z uśmiechem.
- Ale co ? - zapytał jakby nie wiedział o czym mówi. Brunetka spojrzała na niego po czym wstała i usiadła na nim. Zaczęła go brutalnie całować. Nie potrafiła od tak tego nie zrobić. Szatyn działał na nią jak na narkotyki. Uzależniła się od niego, ale i też na odwrót, bo on również się uzależnił. Dziewczyna ściągnę chłopakowi bluzę, którą miał na sobie cały czas. Dziwiła się mu czy przypadkiem nie jest mu gorąco. Rzuciła nią na stół.
- Wkurzasz mnie. - wyszeptała między pocałunkami. Justin tylko się uśmiechnął. Zaczęli bawić się swoimi językami nawzajem. Dziewczynę rozbawiało, gdy robił on kółeczka. Trochę ją to łaskotało, ale nie przestawała całować.
- Dobra koniec. - zaśmiał się piosenkarz i z wielką nie chęcią oderwał się od partnerki. Alice zrobiła grymas i zeszła z niego. Wyciągnęła dwie szklanki, sok i jakieś żelki. Rozkazała wziąć Justinowi szklanki. Wziął on posłusznie naczynia i swoją bluzę. Razem poszli na górę.
Brunetka nalała ciecz o jabłkowym smaku do szklanek. Zawartość wypiła jednym duszkiem. Oczywiście towarzysz musiał się zaśmiać. On sam wziął łyka i odstawił naczynie po czym położył się na łóżku biorąc pilot. Dziewczyna wzięła opakowanie żelek. Otwierając je usiadła w siadzie skrzyżnym na swoim legowisku. Film się zaczął. Na początku jak prawie każdy film był nudny. Nie bardzo zwracała uwagę na ekran, lecz na szatyna, który z wielką uwagą przyglądał się każdej scenie. Wiedziała, gdy zacznie oglądać w połowie filmu to nie zrozumie pewnie treści. Zawsze tak miała, ale nie przejmowała się tym. Wzięła ona telefon i napisała sms do Destiny. Pisały one duży czas, gdyż kiedy spojrzała na zegarek była dwudziesta trzecia. Nawet nie zauważyła kiedy zasnął jej chłopak. Uśmiechnęła się pod nosem. Wyłączyła telewizor po czym obudziła chłopaka. Nie chciała tego robić, ale musiała. Justin chciał wracać do domu, ale Alice mu nie pozwoliła. Oczywiście miała swój argument, a był nim "nie będziesz się szlajał o tej porze". Szatyn westchnął. Nie chciało mu się z nią dyskutować. Ściągnął spodnie po czym położył się wygodnie pod kołdrą. Brunetka podążyła jego śladami. Wtuleni w siebie zasnęli.

~~~~~
specjalnie dla Was kochani postarałam się napisać ten rozdział. 
dedyk dla; Devillon, LOve Music, BlackRose, Amelia. 
dziękuje Wam za komentarze ;* 
mam nadzieję, że spodoba się notka, bo mi się szczerzepodoba i uważam go za najlepszy.
do następnego skarby <3 (?.04)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz