sobota, 25 sierpnia 2012

Rozdział 7

"Ma przerąbane z laskami"

Oczami Alice
Mama przygotowywała sałatkę, a ja postanowiłam, że pójdę się przebrać. Wybrałam zielone krótkie spodenki oraz białą bluzkę na ramiączkach. Wzięłam jeszcze zegarek, który zapięłam na ręku, złoty naszyjnik z czerwonym serduchem oraz czarne kujonki. Ubrałam jeszcze czarne tenisówki <klik>. Zrobiłam makijaż. Oczy pomalowała cieniem zielonym, a oczy machnęłam tuszem. Musnęłam jeszcze usta błyszczykiem. Zeszłam na dół i zobaczyłam przez okno, że idą moje kumpele. Chyba mogę je tak nazwać. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Oznajmiłam wszystkim, że otworzę. Jak powiedziałam tak zrobiłam. W progu stanęła Dest, która była ubrana w jasne 3/4 spodnie oraz niebieską bluzkę na ramiączkach, a Jes miała zieloną sukienkę w kratkę. Dziewczyny mnie przytuliły. Zapoznałam je z moimi rodzicami. Wzięłam od matki sałatkę oraz talerze i sztuczce. Poszłyśmy na górę do mojego pokoju. Destiny od razu walnęła się na łóżko.
- Ale masz boski dom - wyszczerzała się.
- Dzięki - zaśmiałam się. Odłożyłam rzeczy na stół i spojrzałam na Jessice, która odkładała torbę na ziemię - odłóż ją tam - wskazałam ruchem dłoni. Siadaj.
- Spoko - uśmiechnęła się - Alice mogłabyś opowiedzieć coś o sobie ?
- Konkretnie co ?
- Miałaś kiedyś chłopaka ? - na twarzy brązowowłosej pojawił się banan.
- Hahaha - wybuchłam śmiechem - w przedszkolu !
- Na poważnie - popatrzyła się Dest.
- Na poważnie to nie miałam. Ogólnie to był taki jeden, ale mnie skrzywdził. To przeszłość.
- Aha, spoko. Przepraszam, że zapytałam.
- Nie spoko - uśmiechałam się do nich - a Wy ?
- Miałam, ale nie na poważnie - to samo powiedziała blondynka.
Pogadałyśmy sobie do około 23 i zjadłyśmy sałatkę.
- Oglądamy film ? - zapytałam. Zgodziły się. No i zaczęło się wybieranie filmu. Minęło 30 minut, a my dopiero znaleźliśmy odpowiedni film. Jak się okazało była to komedia. Usiadłyśmy wszystkie wygodnie na łóżku i zaczęłyśmy wcinać przekąski. Przez cały film się brechtałyśmy z byle czego. Nie było sekundy, żeby było cicho. Film skończył się o w pół od drugiej. Nie chciało się nam jeszcze spać więc jeszcze pogadałyśmy o chłopakach. Standardowy temat na nocowaniach dziewczyn.
- Rozumiesz to, że w naszej paczce żaden chłopak nie ma laski ? - zaśmiała się Jessica, a ja z Destiny razem z nią.
- Nie wierzę ! O kurwa, a kiedykolwiek mieli ?
- No jasne. Jey miał zawsze jakąś dziwkę, Chaz i Mik mieli już dawno, w gimnazjum. Chris miał w przedszkolu. Wiesz, chodzi o jego zachowanie - zachichotała - Devid pół roku temu zerwał z laską, bo miał jej dosyć. Zachowywała się jak plastik. A jeżeli chodzi o Biebsa to ma przerąbane z laskami - odpowiedziała Destiny.
- Wow ! Czemu ?
- Chodzi o to, że każda laska go wykorzystywała. Nie był nigdy tak na serio zakochany.
- Oł.. współczuje mu.
- Jak każdy. Jest on zajebistym chłopakiem, a każda lasce zależy tylko na kasie.
- Podoba Ci się !? - krzyknęłam normalnie tak głośno, że słyszano mnie chyba w USA.
- Weź nie krzycz, bo ogłuchnę ! - szturchnęła mnie i zachichotała - jest on przystojny, ale ja go traktuje jak brata i nic więcej ! - wyjaśniła Destin. Nic już nie odpowiedziałam, bo niby co miałam powiedzieć ?
Położyłyśmy się do łóżka około 3. Leżąc myślałam po kolei o każdym chłopaku. Nie wiem czemu, ale tak jakoś. To pewnie przez koleżanki. Nie znałam ich tak dobrze jak Devida więc nie będę mówić kto jest fajny, a kto nie. No, ale się wydają tacy być. Po 20 minutach zasnęłam.
Obudziłam się około 10. Dziewczyny wstały razem ze mną. Każda po kolei weszła do łazienki i załatwiła swoje potrzeby. Dziś postanowiłam ubrać czarne rurki, czerwoną bluzę z kapturem i białe nike. Wzięłam jeszcze czarne kolczyki z pacyfką i kolorowe bransoletki <klik>. Obyłam poranną toaletę i włożyłam naszykowane ciuchy. Włosy dokładnie wyprostowałam, a z lewej strony zrobiła cieniutkiego warkocza. Oczy umalowałam na czerwono, użyłam tuszu i maskary, a usta musnęłam truskawkowym błyszczykiem. Gotowa zeszłam z kumpelami na śniadanie. Mama przygotowała nam naleśniki. Zjadłyśmy je szybkim tempie. Wszystkie naczynia odłożyłam do zmywarki. Następnie wyszłyśmy z domu zamykając drzwi na klucz.
- Gdzie idziemy ? - zapytałam.
- Zadzwonimy po chłopaków i chodźmy na tą fajną plażę - wyszczerzała się Jes. Kiwnęłyśmy głową na tak, wręcz nie wiedziałam jaka plaża. Dest napisała do wszystkich smsy. Mieliśmy się spotkać za 10 minut w parku. Szybki krokiem tam poszłyśmy. Usiadłyśmy na ławkę i czekałyśmy. Po 5 minutach byli Dev, Chris i Jus.
- A gdzie reszta ? - naskoczyła na nich blondynka.
- Nie ma tych chujów, bo nie chciało im się dupy ruszyć - zaśmiał się Chris.
- A tak na serio to się umówili gdzieś tam, nie wiem gdzie - powiedział Devid.
Przywitaliśmy się uściskiem. Potem ruszyliśmy w kierunku tej plaży. Po drodze nie obyło się bez głupot Chrisiaka i śmiechu. Bo 30 minutach doszliśmy na miejsce. Od razu ściągnęliśmy buty. Nie było tu nikogo oprócz nas. Tak jakoś dziwnie. Usiedliśmy wszyscy na piachu. Chris zaczął udawać, że lata jak motyl. Z beki nie mogłam. Po chwili się potknął i się wyrąbał na jakieś kamienie. Podszedł do nas głaszcząc se tyłek.

~~~~~

Wiem, rozdział krótki. Przepraszam.
Nie podoba mi się statystyka ;/
Co dziewiąta osoba komentuje ;o
Jeżeli przeczytaliście rozdział napiszcie w komach czy się podobało.
Chodzi mi po prostu o waszą opinię.

Następny pojawi się za 5 komentarzy.
Jeżeli będziecie się stosować do tej zasady to
możliwe, że rozdział będzie pojawiał się codziennie ;)

ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz