"Zraniłaś go słowami"
Oczami Alice
[...] - Jesteś na mnie zła ? - z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos...
Justina.
- Czemu tak myślisz ?
- Bo sie w ogóle nie odzywasz od wczoraj- spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
- Słucham !? - krzyknęłam na niego, wstając z ławki. - To ty się nie odzywasz i nie zwracasz na mnie najmniejszej uwagi !
- Alice - stanął obok mnie i spojrzał w moje oczy. - Ja przepraszam, ale.. - w tym momencie mu przerwałam.
- Ale ? Justin nie ma żadnych ALE ! Powiedz szczerze, że masz mnie gdzieś i chciałeś mnie po prostu wykorzystać ! - łzy cisnęły mi się do oczów. Chciałam z stamtąd uciec. Nie chciałam na niego patrzeć, słuchać..
- O czym ty mówisz !? - teraz to on zaczął krzyczeć.
- Ja o czym mówię ? Weź ty się zastanów ! - jedna samotna łza spłynęła mi na policzku.
Nie mogła już tego wytrzymać. Odeszłam z tego miejsca. W połowie drogi zatrzymałam się i odwróciłam cię o 90 stopni. Patrzyłam się tępo w stronę parku. Chciało mi się płakać. Nie spodziewałam się, że Justin jest taki. Zaufałam mu, a on ? No właśnie co.. Nie rozumiem Go. Najpierw mnie całuje, a następnego dnia nie zwraca na mnie uwagi, a potem pyta się czemu ja się do niego nie odzywam. Jak ja mam to odczuć ? Czuje się jakby chciał mnie wykorzystać. Po chwili poczułam wibracje w lewej kieszeni spodni. Wyciągnęłam urządzenie i zauważyłam 1 nieodebraną wiadomość od Jessici. Odblokowałam telefon i odtworzyłam wiadomość. Od razu ją przeczytałam..
" Alice, co się stało ? " - Jess" Przyjdź do mnie. " - jaOdpisałam szybko, a potem włożyłam komórkę do kieszeni i ruszyłam w stronę domu.
Po 10 minutach doszłam do celu. Weszłam do domu i zauważyłam mamę zmywającą podłogę. Nie chciał żeby zauważyła, że płakałam.
- Cześć córciu - odezwała się radośnie.
- Cześć. Idę do siebie. Jak przyjdzie Jessica to wpuść ją i powiedz, że jestem u siebie.
Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Znowu chciało mi się płakać przez niego. I tak się stało. Kilka łez spłynęło mi na policzka. Po kilku minutach usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Domyśliłam się kto to może być więc powiedziałam ciche "proszę".
- Hej skarbie - Jess przytuliła mnie do siebie i po chwili zapytała. - Co się stało ? Czemu płaczesz ?
Chwile nie odpowiadałam, ale przecież musiałam jej powiedzieć. Bo komu jak nie jej ?
- Chodzi o Justina - wyjąkałam.
- Coś Ci zrobił ? - i opowiedziałam jej wszystko. Od początku do końca.
- Ej, Alice. Posłuchaj - odwróciła się w moją stronę i zaczęła swój monolog. - Myślę, że przesadziłaś. Może on chciał to wszystko przemyśleć. A jeśli chodzi o to, że się nie odzywał to pewnie dlatego, że nie wiedział jak zacząć rozmowę. Znam Justina prawie 5 lat więc znam Go bardzo dobrze. Nigdy nie wykorzystał dziewczyny, a wręcz było odwrotnie. To one Biebera wykorzystywały. Mu nie zależy na tym, żeby przelecieć każdą laskę. On nie miał nawet swojego pierwszego razu ! - na moment przerwała i po chwili zapytała. - Kochasz Go ? - zatkało mnie. Nie wiedziałam dokładnie co powiedzieć, bo sama nie wiem co do niego czuje.
- Nie wiem - odpowiedziałam smutno.
- Kurwa, Alice ! - wstała z łóżka i podeszła do okna. - Jeżeli Go naprawdę kochasz to mu to powiedz !
- A co jeżeli on mnie odrzuci ?
- Że co ? - spojrzała na mnie jak na jakąś debilkę. - On Cię kocha ! - krzyknęła tak głośno, że pewnie moja matka ją słyszała.
- Skąd ty to możesz wiedzieć ?
- Nie widzisz tego ? - kiwnęłam głową na nie. - Jesteś ślepa. Przecież na pierwszy rzut oka widać jak mu na tobie zależy. Na twoim miejscu to bym poszła do niego, a nie tak bezczynnie siedziała. Zastanów się jak ty bardzo zraniłaś go słowami, które prosto w twarz mu wykrzyczałaś. Ja idę. Cześć - wyszła. Tak po prostu.
I co ja mam teraz zrobić ? Posłuchać się przyjaciółki, która mi dowaliła na maxa czy po prostu postawić na swoje ? W sumie to może Jessica ma racje ? Może naprawdę mu na mnie zależy ? Czemu ja byłam taka głupia, że tego nie zauważyłam !? Przez chwilę zastanawiałam się co powiedzieć Justinowi i czy w ogóle do niego iść. Postanowiłam, że pójdę i powiem mu to co czuję. Poszłam do garderoby i wybrałam czarne rurki, biało-czerwono koszulę i czerwone trampki <klik>. Ciuchy, które miałam na sobie włożyłam do kosza na brudy, a ubrałam świeży zestaw. Ubrałam jeszcze czerwone kolczyki. Zmyłam makijaż, bo miałam cały rozmazany. Umalowałam się standardowo. Schowałam telefon do kieszeni i sprawdziłam jeszcze, która godzina. Była prawie 21. Zeszłam na dół i zobaczyłam moich rodziców.
- Wybierasz się gdzieś ? - zapytał ojciec.
- Tak. Muszę coś załatwić.
- O której masz zamiar przyjść ?
- Nie wiem. Wrócę to wrócę - powiedziałam już wkurzona i wyszłam.
Nie chciało mi się więcej z nim gadać. Nie chcę mu się spowiadać o moich uczuciach itp. Szłam wolnym krokiem myśląc co ja mu powiem. Znowu chciało mi się płakać, ale nie mogłam. Przecież nie mogę się teraz rozpłakać. No, a jednak to zrobiłam. Pewnie to zauważy, bo przecież makijaż mi się rozmazał. Mogłam się w ogóle nie malować. Byłam zła na siebie, że płacze. Nim się obejrzałam, a tu już byłam przed domem Bieberów. Jakoś szybko mi ta droga zleciała. Weszłam przez bramkę, która była otwarta i podeszłam do drzwi. Zapukałam niepewnie. Po chwili drzwi otworzył mi..
Justina.
- Czemu tak myślisz ?
- Bo sie w ogóle nie odzywasz od wczoraj- spojrzałam na niego smutnym wzrokiem.
- Słucham !? - krzyknęłam na niego, wstając z ławki. - To ty się nie odzywasz i nie zwracasz na mnie najmniejszej uwagi !
- Alice - stanął obok mnie i spojrzał w moje oczy. - Ja przepraszam, ale.. - w tym momencie mu przerwałam.
- Ale ? Justin nie ma żadnych ALE ! Powiedz szczerze, że masz mnie gdzieś i chciałeś mnie po prostu wykorzystać ! - łzy cisnęły mi się do oczów. Chciałam z stamtąd uciec. Nie chciałam na niego patrzeć, słuchać..
- O czym ty mówisz !? - teraz to on zaczął krzyczeć.
- Ja o czym mówię ? Weź ty się zastanów ! - jedna samotna łza spłynęła mi na policzku.
Nie mogła już tego wytrzymać. Odeszłam z tego miejsca. W połowie drogi zatrzymałam się i odwróciłam cię o 90 stopni. Patrzyłam się tępo w stronę parku. Chciało mi się płakać. Nie spodziewałam się, że Justin jest taki. Zaufałam mu, a on ? No właśnie co.. Nie rozumiem Go. Najpierw mnie całuje, a następnego dnia nie zwraca na mnie uwagi, a potem pyta się czemu ja się do niego nie odzywam. Jak ja mam to odczuć ? Czuje się jakby chciał mnie wykorzystać. Po chwili poczułam wibracje w lewej kieszeni spodni. Wyciągnęłam urządzenie i zauważyłam 1 nieodebraną wiadomość od Jessici. Odblokowałam telefon i odtworzyłam wiadomość. Od razu ją przeczytałam..
" Alice, co się stało ? " - Jess" Przyjdź do mnie. " - jaOdpisałam szybko, a potem włożyłam komórkę do kieszeni i ruszyłam w stronę domu.
Po 10 minutach doszłam do celu. Weszłam do domu i zauważyłam mamę zmywającą podłogę. Nie chciał żeby zauważyła, że płakałam.
- Cześć córciu - odezwała się radośnie.
- Cześć. Idę do siebie. Jak przyjdzie Jessica to wpuść ją i powiedz, że jestem u siebie.
Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Znowu chciało mi się płakać przez niego. I tak się stało. Kilka łez spłynęło mi na policzka. Po kilku minutach usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Domyśliłam się kto to może być więc powiedziałam ciche "proszę".
- Hej skarbie - Jess przytuliła mnie do siebie i po chwili zapytała. - Co się stało ? Czemu płaczesz ?
Chwile nie odpowiadałam, ale przecież musiałam jej powiedzieć. Bo komu jak nie jej ?
- Chodzi o Justina - wyjąkałam.
- Coś Ci zrobił ? - i opowiedziałam jej wszystko. Od początku do końca.
- Ej, Alice. Posłuchaj - odwróciła się w moją stronę i zaczęła swój monolog. - Myślę, że przesadziłaś. Może on chciał to wszystko przemyśleć. A jeśli chodzi o to, że się nie odzywał to pewnie dlatego, że nie wiedział jak zacząć rozmowę. Znam Justina prawie 5 lat więc znam Go bardzo dobrze. Nigdy nie wykorzystał dziewczyny, a wręcz było odwrotnie. To one Biebera wykorzystywały. Mu nie zależy na tym, żeby przelecieć każdą laskę. On nie miał nawet swojego pierwszego razu ! - na moment przerwała i po chwili zapytała. - Kochasz Go ? - zatkało mnie. Nie wiedziałam dokładnie co powiedzieć, bo sama nie wiem co do niego czuje.
- Nie wiem - odpowiedziałam smutno.
- Kurwa, Alice ! - wstała z łóżka i podeszła do okna. - Jeżeli Go naprawdę kochasz to mu to powiedz !
- A co jeżeli on mnie odrzuci ?
- Że co ? - spojrzała na mnie jak na jakąś debilkę. - On Cię kocha ! - krzyknęła tak głośno, że pewnie moja matka ją słyszała.
- Skąd ty to możesz wiedzieć ?
- Nie widzisz tego ? - kiwnęłam głową na nie. - Jesteś ślepa. Przecież na pierwszy rzut oka widać jak mu na tobie zależy. Na twoim miejscu to bym poszła do niego, a nie tak bezczynnie siedziała. Zastanów się jak ty bardzo zraniłaś go słowami, które prosto w twarz mu wykrzyczałaś. Ja idę. Cześć - wyszła. Tak po prostu.
I co ja mam teraz zrobić ? Posłuchać się przyjaciółki, która mi dowaliła na maxa czy po prostu postawić na swoje ? W sumie to może Jessica ma racje ? Może naprawdę mu na mnie zależy ? Czemu ja byłam taka głupia, że tego nie zauważyłam !? Przez chwilę zastanawiałam się co powiedzieć Justinowi i czy w ogóle do niego iść. Postanowiłam, że pójdę i powiem mu to co czuję. Poszłam do garderoby i wybrałam czarne rurki, biało-czerwono koszulę i czerwone trampki <klik>. Ciuchy, które miałam na sobie włożyłam do kosza na brudy, a ubrałam świeży zestaw. Ubrałam jeszcze czerwone kolczyki. Zmyłam makijaż, bo miałam cały rozmazany. Umalowałam się standardowo. Schowałam telefon do kieszeni i sprawdziłam jeszcze, która godzina. Była prawie 21. Zeszłam na dół i zobaczyłam moich rodziców.
- Wybierasz się gdzieś ? - zapytał ojciec.
- Tak. Muszę coś załatwić.
- O której masz zamiar przyjść ?
- Nie wiem. Wrócę to wrócę - powiedziałam już wkurzona i wyszłam.
Nie chciało mi się więcej z nim gadać. Nie chcę mu się spowiadać o moich uczuciach itp. Szłam wolnym krokiem myśląc co ja mu powiem. Znowu chciało mi się płakać, ale nie mogłam. Przecież nie mogę się teraz rozpłakać. No, a jednak to zrobiłam. Pewnie to zauważy, bo przecież makijaż mi się rozmazał. Mogłam się w ogóle nie malować. Byłam zła na siebie, że płacze. Nim się obejrzałam, a tu już byłam przed domem Bieberów. Jakoś szybko mi ta droga zleciała. Weszłam przez bramkę, która była otwarta i podeszłam do drzwi. Zapukałam niepewnie. Po chwili drzwi otworzył mi..
~~~~~
Mvhahaha, ale ja jestem chamska.
Znowu skończyłam na najlepszym momencie.
I po raz drugi podoba mi się rozdział, a Wam ?
Dziękuje za komentarze <3
Widzę, że coraz więcej osób czyta.
Jest mi naprawdę miło.
Serdecznie polecam ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz