Kilka dni później
perspektywa Justina
Dwa tygodnie. 14 dni. 336 godzin. 20 160 minut. 1 209 600 sekund. Wydawało by się, że szybko miną te dni, jednak ten czas na złość płynął wolno. Czuję, jakby minęły przynajmniej 2 miesiące, a nawet więcej.
14 dni nie widziałem Alice. Tak bardzo za nią tęskniłem. Jeszcze tylko jeden koncert, lot samolotem i potem prosto samochodem do domu, gdzie będzie na mnie czekać ona. Od rana mam uśmiech na twarzy. Już jutro rano zobaczę moją ukochaną. Będę mógł poczuć jej dotyk, smak jej ust, zobaczyć na jej twarzy uśmiech, którego mi brakowało. Chciałbym już być obok niej.
- Słuchasz mnie w ogóle!? - z rozmyśleń wyrwał mnie głos, a raczej krzyk Scootera. Kiwnął twierdząco głowę, choć nie miałem pojęcia o czym on do mnie mówił. - Za 10 minut jedziemy na hale więc rusz się z łaski swojej i się zbieraj - syknął i poszedł.
Szczerze miałem dość Brauna. Cały czas ma pretensje, nic mu się nie podoba. Zawsze musi być pod jego dyktando, tak jak on rozkaże, tak ma być. Coś mu nie wyjdzie to zwala winę na kogoś znajdującego się w zasięgu jego wzroku. Z dnia na dzień był coraz gorszy. Wiele ludzi z mojej ekipy narzekało na Scootera, ale co ja mogłem zrobić? Nie mogę od tak zerwać z nim umowy. Zresztą nie chodziło tylko o to. [..]
perspektywa Alice
- Córcia, ja wiem, że jesteś bardzo szczęśliwa, bo jutro przyjeżdża Justin, ale mogłabyś przestać śmiać się sama do siebie - zaśmiała się moja mama.
- Ja się wcale nie śmieje sama do siebie - wytknęłam jej język po czym znowu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Usiadłam na kanapie w salonie i gapiłam się w ekran telewizora, gdzie leciał jakiś program informacyjny, który oglądał ojciec. Spojrzałam na niego. Czytał gazetę popijając przy tym kawę. Czyli mogę przełączyć. Wzięłam pilot ze stołu i już chciałam przełączyć, ale ojciec wyrwał mi urządzenie z ręki i położył sobie na kolanach.
- Tato - jęknęłam. - Przecież czytasz gazetę.
- Mam podzielną uwagę - uśmiechnął się i wrócił do czytania gazety. Podzielną uwagę. Prychnęłam i wróciłam do kuchni. Usiadłam przy stole i przyglądałam się mamie co robi.
- Pomóc ci? - zapytałam, podchodząc do niej.
- Jakbyś mogła to obierz warzywa - uśmiechnęła się, wskazując na zlew. Kiwnęłam głową i wzięłam się do roboty. [..]
Po obiedzie poszłam do swojego pokoju. Od razu położyłam się na łóżko. Była dopiero szesnasta, czyli Justin niedługo zaczyna koncert. Jeszcze kilka godzin i zobaczę go. Nie mogłam się doczekać. Już jutro go zobaczę. Cały czas powtarzałam to sobie, uśmiechając się. [..]
perspektywa Justina
Zaśpiewałem ostatnią piosenkę, pożegnałem się z fanami i zszedłem ze sceny. Jedyne o czym teraz marzyłem był zimny prysznic. Chciałem jak najszybciej znaleźć się w garderobie jak na złość po drodze każdy mnie zatrzymywał i gratulował dobrego występu. Dziękowałem im uśmiechem i szedłem dalej.
Gdy w końcu znalazłem się w pomieszczeniu, westchnąłem. Wziąłem czarne rurki i tego samego koloru bez żadnego nadruku koszulkę i wszedłem do łazienki gdzie wziąłem prysznic, umyłem zęby i ubrałem się w ciuchy, które wcześniej wziąłem. Wypsikałem się jeszcze perfumom i wyszedłem z pomieszczenia. Do swojej torby pochowałem wszystkie rzeczy jakie się znajdowały w garderobie. Nie było ich wiele. Gdy wszystko już miałem spakowane, zamknąłem torbę, ubrałem buty i czarną, skórzaną kurtkę. Gotowy, wyszedłem z pomieszczenia, biorąc ze sobą torbę. W budynku było mniej osób niż wcześniej. Przynajmniej nikt nie będzie mnie zaczepiać. Uśmiechnąłem się sam do siebie i ruszyłem w stronę wyjścia.
Na parkingu stał samochód, który miał nas zawieźć na lotnisko. Wsiadłem do auta, wcześniej witając się z kierowcą po czym ruszyliśmy na lotnisko. [..]
Na miejsce dojechaliśmy w niecałą godzinę. Gdyby nie korki dojechalibyśmy szybciej. Na szczęście na samolot się nie spóźniliśmy. Podziękowaliśmy szoferowi, wysiedliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę tylnego wejścia na lotnisko.
Razem z Kennym, Ryanem i Danem weszliśmy do samolotu, którym mieliśmy polecieć prosto do Atlanty. Lecieliśmy normalnym samolotem. Nie był to za dobry pomysł, bo gdy tylko wszedłem na pokład, można było usłyszeć piski moich fanów, którzy akurat lecieli tym samym samolotem. Przed startem porozdawałem kilka autografów i zrobiłem sobie z fanami zdjęcia. Gdy pilot oznajmił, że zaraz startujemy, przeprosiłem fanów na co oni wydali z siebie niezadowolone dźwięki. Uśmiechnąłem się do nich i usiadłem na swoim miejscu przy oknie. Rozsiadłem się wygodnie i wyciągnąłem telefon by go wyłączyć. Spojrzałem na wyświetlacz i dopiero teraz przypomniałem sobie, że miałem napisać do mamy i Alice. Walnąłem się z otwartej ręki w czoło. Ryan, który siadział obok mnie, spojrzał na mnie, uśmiechając się.
- Nie ważne - szepnąłem i napisałem szybko do obu najważniejszych w moim życiu kobiet, żeby się nie martwiły i, że właśnie wystartowaliśmy po czym wyłączyłem telefon, schowałem do kieszeni i zapiąłem pas. Po chwili byliśmy już nad ziemią. Oparłem głowę o 'ścianę' i przymknąłem. Dopiero teraz poczułem jak bardzo jestem zmęczony, a jeszcze czeka mnie jazda samochodem. [..]
Gdy wylądowaliśmy, odetchnąłem z ulgą. Nie przepadam latać samolotami. Cały lot nie spałem choć byłem bardzo zmęczony. Nie mogłem zasnąć.
Razem z Ryanem pożegnaliśmy się z Kennym i Danem, którzy razem pojechali taksówką. Wcześniej Kenny kłócił się ze mną, że razem pojedziemy samochodem. Nie zgodziłem się. Kazałem mu jechać do siebie. Z niechęcią zgodził się.
Razem z moim stylistą poszliśmy na parking. Ryan miał w tym samym miejscu samochód co ja. Odebrałem swój klucz od mężczyzny, który zajmował się parkingiem, wcześniej pokazując kartkę. Podpisałem się na jakimś dokumencie i poszedłem do swojego auta wcześniej żegnając się z Ryanem. Na tyle siedzenie rzuciłem torbę po czym wsiadłem na miejsce kierowcy. Wsadziłem kluczyk do stacyjki i odpaliłem samochód. Oparłem się o zagłówek i przymknąłem oczy. Najchętniej bym teraz położył się do łóżka i zasnął.
Wyciągnąłem z kieszeni telefon i go włączyłem. Kilka wiadomości i nieodebranych połączeń. Nie chciało mi się wszystkiego sprawdzać. Pewnie wiadomości były od matki albo Alice. Wysłałem mamie sms'a:
Wylądowaliśmy. Jadę teraz samochodem. Nie martw się :) Zadzwonię,
Justin.
Po wysłaniu wiadomości, wybrałem numer mojej dziewczyny. Wcisnąłem zieloną słuchawkę. Odebrała od razu.
- Cześć kochanie - uśmiechnąłem się sam do siebie, wyobrażając sobie dziewczynę, która pewnie spała.
- Jezu, Justin. Wreszcie zadzwoniłeś. Martwiłam się - a przecież pisałem jej, żeby się nie martwiła.
- Wszystko jest w porządku. Siedzę w samochodzie i zaraz będę jechać.
- Sam? - zapytała lekko.. przerażona? Tak mi się wydawało.
- Alice, nie martw się. Dojadę cały - zaśmiałem się by była spokojniejsza.
- To nie jest dobry pomysł - westchnęła. - Na pewno jesteś zmęczony.
- Nie jestem - skłamałem. Byłem zmęczony i to cholernie, ale nie mogłem jej tego powiedzieć, bo by się bardziej martwiła. - Idź spać. Zadzwonię do ciebie jak dojadę.
- Dobrze. Uważaj na siebie - szepnęła.
- Będę. Kocham cię. Dobranoc.
- Ja też cię kocham. Uważaj - powtórzyła. Mruknąłem coś i rozłączyłem się.
Schowałem telefon do kieszeni i wziąłem głęboki oddech. Wypuściłem powietrze z ust i ruszyłem. [..]
Po dwóch godzinach jazdy postanowiłem się zatrzymać i zadzwonić do mamy. Stanąłem na jakimś parkingu. Wyszedłem z samochodu. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer matki. Odebrała po kilku sygnałach.
- Cześć mamo.
- Synku, jak się cieszę, że dzwonisz - w jej głosie można było usłyszeć ulgę. - Wszystko w porządku ?
- Jest dobrze.
- Za ile będziesz ? - westchnąłem. Chwile pomyślałem.
- Za jakieś cztery godziny powinienem być.
- Nie jesteś zmęczony ? - kolejne pytanie. Mogłem jednak jej wysłać smsa.
- Nie - skłamałem. Gdybym powiedział jej prawdę zaczęłaby panikować jak to matka.
- To dobrze - byłem pewien, że teraz się uśmiechnęła. - To jedź kochanie i uważaj na siebie.
- Mhm, uważam. Dobranoc - mruknąłem.
- Do zobaczenia.
Rozłączyłem się i schowałem urządzenia z powrotem do kieszeni. Wziąłem kilka głębszych wdechów i wsiadłem do auta. Zapiąłem pasy i odpaliłem samochód. [..]
Jechałem samochodem już sporo czasu. Chciałem dojechać jak najszybciej więc postanowiłem jechać skrótami. Droga, która jechałem nie była zbyt bezpieczna, ponieważ nie oświetlała jej ani jedna lampa, a przy ulicy znajdowały się drzewa. Było ciemna jak nie powiem gdzie. Drogę rozświetlały mi jedynie lampki z mojego samochodu.
Spojrzałem na wyświetlacz radia. 23:58. Wcisnąłem trochę mocniej gaz i patrzyłem z powrotem na ulicę. Z naprzeciwka zauważyłem światło. Pewnie jakieś auto. Westchnąłem. Samochód, a raczej samochody zbliżały się coraz szybciej. Otworzyłem szerzej powieki i zagryzłem dolną wargę. Przestraszyłem się. Jeden samochód jechał wprost na mnie. Nie miałem pojęcia co zrobić. Mój oddech z każdą sekundą był coraz cięższy, a samochód był coraz bliżej. Wszystko działo się tak szybko. Przycisnąłem gaz. Złapałem kierownicę w obie dłonie i gwałtownie skręciłem w lewo uderzając z wielką siłą w drzewo. Usłyszałem dźwięk klaksonu, a po chwili trzask. Poczułem ogromny ból w klatce piersiowej. Słyszałem różne głosy, rozmowy, krzyki. Chciałem odwrócić głowę i zobaczyć kto znajduje się na dworze, ale nie mogłem się ruszyć. Po chwili zrobiło się ciemno i cicho. Ból, który ogarnął moje ciało, zniknął, a pojawił się na jego miejsce strach. Nie miałem pojęcia co się dzieje.
Schowałem telefon do kieszeni i wziąłem głęboki oddech. Wypuściłem powietrze z ust i ruszyłem. [..]
Po dwóch godzinach jazdy postanowiłem się zatrzymać i zadzwonić do mamy. Stanąłem na jakimś parkingu. Wyszedłem z samochodu. Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer matki. Odebrała po kilku sygnałach.
- Cześć mamo.
- Synku, jak się cieszę, że dzwonisz - w jej głosie można było usłyszeć ulgę. - Wszystko w porządku ?
- Jest dobrze.
- Za ile będziesz ? - westchnąłem. Chwile pomyślałem.
- Za jakieś cztery godziny powinienem być.
- Nie jesteś zmęczony ? - kolejne pytanie. Mogłem jednak jej wysłać smsa.
- Nie - skłamałem. Gdybym powiedział jej prawdę zaczęłaby panikować jak to matka.
- To dobrze - byłem pewien, że teraz się uśmiechnęła. - To jedź kochanie i uważaj na siebie.
- Mhm, uważam. Dobranoc - mruknąłem.
- Do zobaczenia.
Rozłączyłem się i schowałem urządzenia z powrotem do kieszeni. Wziąłem kilka głębszych wdechów i wsiadłem do auta. Zapiąłem pasy i odpaliłem samochód. [..]
Jechałem samochodem już sporo czasu. Chciałem dojechać jak najszybciej więc postanowiłem jechać skrótami. Droga, która jechałem nie była zbyt bezpieczna, ponieważ nie oświetlała jej ani jedna lampa, a przy ulicy znajdowały się drzewa. Było ciemna jak nie powiem gdzie. Drogę rozświetlały mi jedynie lampki z mojego samochodu.
Spojrzałem na wyświetlacz radia. 23:58. Wcisnąłem trochę mocniej gaz i patrzyłem z powrotem na ulicę. Z naprzeciwka zauważyłem światło. Pewnie jakieś auto. Westchnąłem. Samochód, a raczej samochody zbliżały się coraz szybciej. Otworzyłem szerzej powieki i zagryzłem dolną wargę. Przestraszyłem się. Jeden samochód jechał wprost na mnie. Nie miałem pojęcia co zrobić. Mój oddech z każdą sekundą był coraz cięższy, a samochód był coraz bliżej. Wszystko działo się tak szybko. Przycisnąłem gaz. Złapałem kierownicę w obie dłonie i gwałtownie skręciłem w lewo uderzając z wielką siłą w drzewo. Usłyszałem dźwięk klaksonu, a po chwili trzask. Poczułem ogromny ból w klatce piersiowej. Słyszałem różne głosy, rozmowy, krzyki. Chciałem odwrócić głowę i zobaczyć kto znajduje się na dworze, ale nie mogłem się ruszyć. Po chwili zrobiło się ciemno i cicho. Ból, który ogarnął moje ciało, zniknął, a pojawił się na jego miejsce strach. Nie miałem pojęcia co się dzieje.
świetny rozdział :-)
OdpowiedzUsuńJeny! Cudowny rozdział <3 Szczerze to na końcu się popłakałam. Kocham twoje opowiadanie! Nie mogę się doczekać następnego :)
OdpowiedzUsuńŻyczę dużo weny, Amelia.
O losie ! Aż mi kurde chyba serce na chwilę stanęło ; o Widzisz jak ty działasz na te czytelniczki ? ;> Nie no , ale bez jaj. Ja już tutaj smile na ryju , bo Justin w końcu wraca , a tu proszę jaki szok na końcu rozdziału ! Ale ja uwielbiam takie akcje ! ;d Nie to , że cieszę się, że miał wypadek , czy coś w tym stylu , tylko po prostu dzięki takim akcjom , opowiadanie robi się strasznie ciekawe. I taki rozdział już nakręca , żeby przeczytać kolejny .
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że wróciłaś ♥ I mam nadzieję , że kolejny rozdział wkrótce się pojawi , bo chyba nie wytrzymam tego napięcia ; o I zadam to pytanie również tobie ; dalej musisz chodzić do szkoły , czy już masz ferie ? :>
O to chodziło :) Wypadek Justina miałam zaplanowany od początku.
UsuńMyślę, że następne rozdziały będą ciekawsze. Raczej nikt nie będzie się spodziewać takiej 'akcji' :)
Postaram się jak najszybciej napisać rozdział. Mam zamiar dodać w sobotę z dwóch powodów :)
Niestety muszę chodzić. Ferie mam od 11.02. A ty ?
Pozdrawiam i całuje,
smileoutloud_39
Cieszę się,że nie będziemy musiały długo czekać. xd A ja ferie będę miała od 21 stycznia. Naareszcie! Prze ten cały tydzień miałam sprawdziany,kartkówki i wypracowania, a teraz na szczęście będzie lajt. ; >
UsuńBoże święty mam nadzieje ze nic mu nie jest!!!! Czekam na nn!! @maja378
OdpowiedzUsuń